Fuji szel, Zenta, visszhangozz szel! - Szilard Mezei Vocal Ensemble [mp3]

- Wykonawca Szilard Mezei Vocal Ensemble
- Data premiery 2011-03-01
- Nośnik CD
Jak nazwa głosi, jest to Vocal Ensemble i faktycznie większość muzyki podporządkowana jest wyciągniętym z folkowego świata, cudownym pieśniom. Mezei mimo swojej zwyczajowej skłonności ku improwizacji, prowadzi swój tentet raczej w dość "usztywniony" sposób. Naturalnie miejsca na jazzową ekspresję jest wiele, tak by kolejni członkowie zespołu mogli popisać się swoimi umiejętnościami. Nie będę jednak wyróżniać pojedynczych osób, bo po pierwsze, wszyscy spisują się świetnie, a po drugie, nie jest to meritum. Tu chodzi głównie o odegranie z fantazją pomyślanej, wielobarwnej partytury, zderzającej w swoim założeniu węgierską muzykę tradycyjną i szeroko pojęty jazz.Dwa początkowe utwory mogą się kojarzyć z pierwszą Herą i "Passion" Undivided, które także łączyły harmonię europejskiej tradycji z jazzową improwizacją. Mezei komponuje jednak z większym rozmachem, w interesujący sposób zestawiając bogate instrumentarium swojego zespołu i chwilami tylko pozwalając sobie na oderwanie się od nutowego zapisu i indywidualne partie. Najbardziej złożoną strukturę posiada utwór trzeci: "Medve a temerini határban" (poniżej wersja koncertowa z Youtube), momentami przypominający dokonania ekip posthenrycowowskich z Dagmar Krause, w części improwizowanej pachnący najlepszym free z lat 60, a w finale przechodzący do pełnej humoru zabawy wokół "strażackiej" frazy.Swoje dostaną także fani improwizujących bigbandów, których najbardziej ukontentuje utwór kolejny - "Feheren kél a tél". Mezei, uwalniając swój zespół, w pełni wykorzystuje siłę wszystkich instrumentów nonetu, by dopiero w finale, włączając wokalistkę, przejść w klimat mszalno-modlitewny. Ostatnia kompozycja uzupełnia emocjonalny kalejdoskop tej płyty o beztroskie wibracje, we frywolny sposób przechodząc od polki do radosnego, współczesnego jazzowego grania, sygnalizując w pewnym momencie w dowcipny sposób punkty wspólne europejskiego folku z dixielandowymi bigbandami. Wielobarwna, spójna, wciągająca, doskonale zagrana to tylko kilka z ważniejszych epitetów, na które zasłużył Szilárd Mezei swoją najnowszą płytą. Jest to kolejny dowód na to, jak wielkie, a jednocześnie jak bardzo zaniedbane i pomijane jest bogactwo folkloru. Marcin Kiciński
- Tytuł Fuji szel, Zenta, visszhangozz szel!
- Dystrybutor Jazz Sound
- Rok nagrania 2011
- Liczba nośników 1
- Rodzaj opakowania Digipack
- Wymiary w opakowaniu [mm] 124 x 7 x 138
- Indeks 18625622