Niesamowity album, który zrodził się i zmaterializował dzięki jednemu artyście – amerykańsko-szwajcarskiemu muzykowi Manuelowi Gagneux. "Devil Is Fine" kierowany jest przede wszystkim pod adresem fanów metalu, ale nie tylko oni powinni po ten materiał sięgnąć. Dlaczego? Bo w słowniku Manuela nie ma zwrotu "nie da się". U niego nie tylko się da połączyć teoretycznie niepołączalne (black metal z gospel, na przykład), ale ma to jeszcze sens i magiczną siłę przyciągania. "Alternative Press" napisał w recenzji: "Jeżeli pożądacie czegoś nowego, wyjątkowego i mocnego w przekazie, nic lepszego niż Zeal & Ardor wam się nie trafi". "Rolling Stone" uważa, że "Devil Is Fine" to dzieło "dziwne, nieprzeniknione i cudowne, jak żadne z wydanych w 2016 roku". Sam Manuel mówi wprost: "Nie ma tutaj żadnych stylistycznych kompromisów, tylko rzeczy, które osobiście lubię".Black metal, śpiewy murzyńskie niczym z plantacji bawełny, to tylko ułamek. Dodajcie sobie jeszcze śpiewanie typowe dla Bliskiego Wschodu, ale także niczym wycięte z nabożeństwa, dzwoneczki, cymbałki, trochę oldschoolowej elektroniki – coś pomiędzy Yello a United Future Organization, korzennego bluesa. Takie płyty nie pojawiają się często. Ale zostają na długo.Co ważne, Manuel Gagneux będzie "Devil Is Fine" promował w Polsce. Artysta pojawi się u nas 25 kwietnia 2017 roku i wystąpi w warszawskiej Hydrozagadce. Gagneux zapowiada w rozmowie z toiletovhell.com: "Chciałbym, żeby było to coś pomiędzy koncertem a poważnie porąbanym graniem. Nie tylko coś, czego ludzie wcześniej nie słyszeli, ale coś, czego ludzie nigdy wcześniej nie widzieli, coś, co pozostawiłoby ich przerażonymi, słabymi, ale i w przekonaniu, że pokochali to doświadczenie. Do tego właśnie dążę".


  • Wykonawca Zeal and Ardor
  • Data premiery 2017-02-24
  • Nośnik CD
Więcej