Od kilku lat bryluje w jazzowych ankietach jako najlepszy trębacz świata. Jego płyty budzą emocje, bo mało kto tak jak Dave Douglas potrafi łączyć rozmaite muzyczne światy w niedającą się zaszufladkować jedność. Jego nowy album "Mountain Passages" utwierdza w przekonaniu, że gdzieś między sklepowymi regałami z napisem jazz a półkami z muzyką współczesną powinna być przegródka z napisem "Douglas". Wystarczy posłuchać "A Nasty Spill", aby wejść w klimaty znane z Zornowskiej Masady (członkiem tego kwartetu był Douglas) - z tym, że zamiast saksofonu Zorna mamy tu klarnet Michaela Moore'a. W otwierającej całość balladzie "Summit Music" lider stawia na kameralne frazy, które stanowią wstęp do trzęsienia ziemi (demoniczne "Gnarly Schnapps"), bądź puszcza do nas oko delikatnym pastiszem ("Gumshoe"). Douglas, znany z przywiązania do autentyzmu i brudnych dźwięków, nie wyczyścił elektronicznie nagrania z przypadkowych chropowatości i kiksów. Te chwilowe braki precyzji dowodzą, że stawia emocje ponad perfekcję. Raz leje miód w przypominającym nastrojem ballady Stańki "North Point Memorial", a za chwilę zabiera nas w neobopową podróż w perełce "Cannonball Run". To jednak nie koniec atutów płyty. Bodaj największą jej siłą jest mikstura wiolonczeli, tuby i klarnetu z jak zwykle ciemnobrzmiącą trąbką szefa. To daje niespotykaną barwę brzmienia, chwilami tryskającą blaskiem jak górski strumień, kiedy indziej niepokojąco mroczną. Świetne tematy (zawarte tu kompozycje zamówione przez festiwal "The Sound of the Dolomites" prawykonano we Włoszech na górskich przełęczach) odkrywają z każdym przesłuchaniem coś nowego. Przy tej muzyce nie można się nudzić. (Piotr Iwicki) Muzycy: Dave Douglas, trumpet Michael Moore, alto sax, clarinet & bass clarinet Peggy Lee, cello Marcus Rojas: tuba Dylan van der Schyff, drums
- Wykonawca Douglas Dave
- Data premiery 2005-01-01
- Nośnik CD