» » microcastle

Tracklista: LP 1 1. Backspace Century 2. Operation 3. Ghost Outfit 4. Dot Gain 5. Vox Celeste 6. Cicadas 7. Vox Humana 8. VHS Dream 9. Focus Group 10. Slow Swords 11. Weird Era 12. Moon Witch Cartridge 13. Calvary Scars II/Aux. Out LP 2 1. Cover Me (Slowly) 2. Agoraphobia 3. Never Stops 4. Little Kids 5. Microcastle 6. Calvary Scars 7. Green Jacket 8. Activa 9. Nothing Ever Happened 10. Saved By Old Times 11. Neither Of Us, Uncertainly 12. Twilight At Carbon Lake


  • Wykonawca Deerhunter
  • Data premiery 2014-06-30
  • Nośnik Vinyl / 12" Album
Więcej

Czwarty album kwartetu z Atlanty w stanie Georgia, dziś uważanego powszechnie za jeden z najważniejszych zespołów, jakie pojawiły się na amerykańskiej scenie po 2000 r.Pracowitość Deerhunter zadziwia. W ciągu ostatnich dwóch lat, jakie minęły od podpisania kontraktu z 4AD, zespół wydał album „Microcastle" uzupełniony dodanym w ostatniej chwili w pełni autonomicznym albumem „Weird Era Cont.", składającą się z pięciu utworów „Rainwater Cassette Exchange EP", a na swym blogu regularnie zamieszcza coraz to nowe, nieoficjalne nagrania dla fanów. Nadto wokalista Bradford Cox i gitarzysta Lockett Pundt nadzorują swoje solowe projekty: pierwszy z nich - Atlas Sound, drugi - Lotus Plaza. Co jednak najważniejsze, mimo tej wielkiej aktywności zespołowej i indywidualnej, wszystko, co firmuje Deerhunter i jego muzycy nosi nieodmiennie znak najwyższej jakości.Nagrywając wspomniany „Microcastle" (2008), który był debiutem Deerhunter w barwach 4AD (i pozostaje - zdaniem wielu - najlepszą płytą wydaną przez tę firmę w ostatnim dziesięcioleciu), Cox odgrażał się, że tym razem zespół odejdzie nieco od swej - jak to sam określa - ambient-punkowej poetyki i głęboko zaczerpnie z tradycji rocka lat 50. i 60. Ta groźba nie do końca się zmaterializowała, a wszelkie związki tamtego albumu z tradycją sprzed pół wieku miały co najwyżej domyślny charakter. Jednak co nie do końca się spełniło przed dwoma laty, dokonało się bardziej zdecydowanie na nowym albumie „Halcyon Days", który w bardziej bezpośredni sposób czerpie inspirację z szacownej muzyki takich antenatów rocka, jak choćby Buddy Holly, Phil Spector („Memory Boy"), Velvet Underground („Helicopter"), The Rolling Stones ze swych najwcześniejszych ballad („Fountain Stairs") czy John Lennon („Basement Scene"), a nawet jakby The Cure z okresu „Wish" ("Desire Lines"). Na wszystkie te i inne inspiracje Deerhunter nakłada jednak gęsty filtr o wiele bliższej nam w czasie indierockowej tradycji, z której się bezpośrednio wywodzi, a którą kojarzymy z Pavement czy Flaming Lips. To ostatnie podkreśla zresztą sama produkcja płyty, odwołująca się do postpunkowej idei D.I.Y., czyli - „zrób to sam". Tym samym „Halcyon Digest" wpisuje się bezkolizyjnie w cały dorobek nagraniowy Deerhunter i w żadnym wypadku nie jest nawet zawoalowanym ukłonem w stronę nostalgicznie nastrojonej, mainstreamowej publiczności. Album zamyka nagrana samodzielnie przez Coxa ballada „He Would Have Laughed", będąca hołdem dla zmarłego w tym roku Jaya Reatarda - muzyka z Memphis i przyjaciela zespołu.


  • Wykonawca Deerhunter
  • Data premiery 2010-09-27
  • Nośnik CD
Więcej

Dwa autonomiczne, pełnowymiarowe albumy w jednym opakowaniu, to efektowny i zaskakująco komunikatywny debiut w barwach 4AD art-noise-punkowej formacji z Atlanty, której nazwa wymieniana jest jednym tchem z Grizzly Bears i Liars.Chronologicznie to już trzeci album grupy Deerhunter, której frontmanem jest Bradford Cox - uderzająco tyczkowaty młodzieniec o nieproporcjonalnie długich kończynach, którego nieco dziwaczny i niesamowity widok jest efektem genetycznego schorzenia, zwanego syndromem Marfana - rzadkiego, ale mającego całkiem długą i barwną historię, poczynając od faraona Echnatona (najwcześniejszy odnotowany przypadek) po zmarłego przed paroma laty Joeya Ramone'a z The Ramones. Cox po nagraniu ze swym macierzystym zespołem znakomitej, ale nieco wymagającej płyty "Cryptograms" dla firmy Kranky, zarządzanej przez szacowny avant-rockowy kolektyw Godspeed You! Black Emperor, postanowił zrealizować coś na własny rachunek jako solista. Tym czymś okazał się wydany niedawno przez 4AD pod szyldem Atlas Sound intrygujący, klimatyczny album "Let The Blind Lead Those Who Can See But Cannot Feel". Cox odgrażał się że następna płyta Deerhunter - w którego składzie nastąpiła znacząca zmiana: gitarzystę Colina Mee zastąpiła eks-cheerleaderka, Whitney Petty - będzie czerpać aż do nieprzyzwoitości z popu lat 50. i 60. Szczęśliwie trzeba naprawdę bardzo dobrego ucha, by na "Microcastle" wychwycić jakieś echa muzyki sprzed pół wieku w takich utworach, jak "Nova Steps", "Saved By Old Times" czy "Twilight At Carbon Lake". Na "Microcastle" generalnie jesteśmy bliżej Pavement, wspomnianych Grizzly Bears, no i Flaming Lips i Mercury Rev. To czyni s płyty wybitnie udane studium w zakresie tworzenia różnych odcieni nokturnowych, nasyconych nostalgią nastrojów i przyciemnionych dźwiękowych pejzaży, w których - jeśli pominąć rockowy "Nothing Ever Happened", nawiązujący do tradycji spod znaku The Jam i Magazine - słodko-gorzkie melodie rozwijają się zwykle niespiesznie na bogatym w dziwne dźwięki i efekty tle jakby wyprowadzonym z długiej tradycji southern gothic. Co innego druga płyta "Weird Era Continued", która wbrew powszechnym w dzisiejszych czasach praktykom jest bytem w stu procentach autonomicznym, a nie jakimś zlepkiem podejrzanych "bonusów" - zwykle rozmaitych, niekoniecznie wartych uwagi odrzutów z sesji nagraniowej. Cox postawił na jakość i swoistą przekorność. Jeśli postanowił, że "Microcastle" będzie najbardziej przystępną i nastrojową płytą w karierze Deerhunter, to na "Weird Era Continued" raczej nawiązał - choć nie całkiem wprost - do bardziej drapieżnej, eksperymentalnej i noise'owej historii zespołu: efektownie zderzył bardziej melodyjne, żywsze kawałki nawiązujące do złotej epoki alternatywnego rocka (czasy shoegazingu, Pixies, Smashing Pumpkins i Stone Roses) z utworami głównie instrumentalnymi sięgającymi do starszej tradycji avant-popowej ery pionierów krautrocka (Faust, Neu!). Łącznikiem między obiema płytami jest utwór "Calvary Scar". Na "Microcastle" pojawia się w krótkiej, zwartej i akustycznej formie. Na "Weird Era Continued" występuje w finale już jako epicka, 10-minutowa kompozycja. Trudno doprawdu wyobrazić sobie lepsze, bardziej zapadające w pamięć zwieńczenie tego doskonałego dwupłytowego albumu, który bez wahania należy zaliczyć do grona najlepszych wydawnictw 2008 roku.


  • Wykonawca Deerhunter
  • Data premiery 2008-10-27
  • Nośnik CD
Więcej

Dwa autonomiczne, pełnowymiarowe albumy w jednym opakowaniu, to efektowny i zaskakująco komunikatywny debiut w barwach 4AD art-noise-punkowej formacji z Atlanty, której nazwa wymieniana jest jednym tchem z Grizzly Bears i Liars.Chronologicznie to już trzeci album grupy Deerhunter, której frontmanem jest Bradford Cox - uderzająco tyczkowaty młodzieniec o nieproporcjonalnie długich kończynach, którego nieco dziwaczny i niesamowity widok jest efektem genetycznego schorzenia, zwanego syndromem Marfana - rzadkiego, ale mającego całkiem długą i barwną historię, poczynając od faraona Echnatona (najwcześniejszy odnotowany przypadek) po zmarłego przed paroma laty Joeya Ramone'a z The Ramones. Cox po nagraniu ze swym macierzystym zespołem znakomitej, ale nieco wymagającej płyty "Cryptograms" dla firmy Kranky, zarządzanej przez szacowny avant-rockowy kolektyw Godspeed You! Black Emperor, postanowił zrealizować coś na własny rachunek jako solista. Tym czymś okazał się wydany niedawno przez 4AD pod szyldem Atlas Sound intrygujący, klimatyczny album "Let The Blind Lead Those Who Can See But Cannot Feel". Cox odgrażał się że następna płyta Deerhunter - w którego składzie nastąpiła znacząca zmiana: gitarzystę Colina Mee zastąpiła eks-cheerleaderka, Whitney Petty - będzie czerpać aż do nieprzyzwoitości z popu lat 50. i 60. Szczęśliwie trzeba naprawdę bardzo dobrego ucha, by na "Microcastle" wychwycić jakieś echa muzyki sprzed pół wieku w takich utworach, jak "Nova Steps", "Saved By Old Times" czy "Twilight At Carbon Lake". Na "Microcastle" generalnie jesteśmy bliżej Pavement, wspomnianych Grizzly Bears, no i Flaming Lips i Mercury Rev. To czyni s płyty wybitnie udane studium w zakresie tworzenia różnych odcieni nokturnowych, nasyconych nostalgią nastrojów i przyciemnionych dźwiękowych pejzaży, w których - jeśli pominąć rockowy "Nothing Ever Happened", nawiązujący do tradycji spod znaku The Jam i Magazine - słodko-gorzkie melodie rozwijają się zwykle niespiesznie na bogatym w dziwne dźwięki i efekty tle jakby wyprowadzonym z długiej tradycji southern gothic. Co innego druga płyta "Weird Era Continued", która wbrew powszechnym w dzisiejszych czasach praktykom jest bytem w stu procentach autonomicznym, a nie jakimś zlepkiem podejrzanych "bonusów" - zwykle rozmaitych, niekoniecznie wartych uwagi odrzutów z sesji nagraniowej. Cox postawił na jakość i swoistą przekorność. Jeśli postanowił, że "Microcastle" będzie najbardziej przystępną i nastrojową płytą w karierze Deerhunter, to na "Weird Era Continued" raczej nawiązał - choć nie całkiem wprost - do bardziej drapieżnej, eksperymentalnej i noise'owej historii zespołu: efektownie zderzył bardziej melodyjne, żywsze kawałki nawiązujące do złotej epoki alternatywnego rocka (czasy shoegazingu, Pixies, Smashing Pumpkins i Stone Roses) z utworami głównie instrumentalnymi sięgającymi do starszej tradycji avant-popowej ery pionierów krautrocka (Faust, Neu!). Łącznikiem między obiema płytami jest utwór "Calvary Scar". Na "Microcastle" pojawia się w krótkiej, zwartej i akustycznej formie. Na "Weird Era Continued" występuje w finale już jako epicka, 10-minutowa kompozycja. Trudno doprawdu wyobrazić sobie lepsze, bardziej zapadające w pamięć zwieńczenie tego doskonałego dwupłytowego albumu, który bez wahania należy zaliczyć do grona najlepszych wydawnictw 2008 roku.


  • Wykonawca Deerhunter
  • Data premiery 2008-10-27
  • Nośnik CD
Więcej