Mimo swych 89 lat, Lee Konitz nie przestaje zadziwiać swobodą, z jaką posługuje się saksofonem altowym. Jego unikalne podejście do improwizacji wciąż imponuje młodzieńczą niemal energią, która dodatkowo okraszona jest wielką mądrością.To, że Konitz dopiero teraz debiutuje w wytwórni Impulse! Records jest zaskakujący, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę jego ponad pięćdziesięcioletnie doświadczenie w roli lidera formacji jazzowych. Frescalalto to debiut zaiste nie byle jaki, nagrany w doborowym towarzystwie pianisty Kenny’ego Barrona, basisty Petera Washingtona oraz perkusisty Kenny’ego Washingtona.Historia tego kwartetu jest fascynująca. Kenny Washington spotkał Konitza już 40 lat temu, nagrywając z nim swój pierwszy w życiu album - Lee Konitz Nonet. W ciągu kolejnych dekad, perkusista często współpracował z Peterem Washingtonem. Do muzyków wkrótce przylgnęła opinia jednej z najlepszych sekcji rytmicznych w Nowym Jorku. Obaj instrumentaliści, noszący jedno nazwisko, choć ze sobą niespokrewnieni, wiele razy akompaniowali, razem lub osobno, Kenny’emu Barronowi. Pianista po raz pierwszy pracował z Konitzem w 1992 roku, przy okazji sesji nagraniowych do albumu Jazz Nocturne, na którym w rolę perkusisty wcielił się nie kto inny, jak Kenny Washington.Spytany o to, co najbardziej ceni we współpracy z muzykami swojego kwartetu, Konitz wskazuje na ich niespotykany "feeling"; "Kenny Barron ma bardzo dobre wyczucie czasu i melodii, potrafi pokazać je w bardzo naturalny sposób. Mam tu na myśli to, że nie prezentuje swoich mocnych stron za wszelką cenę i nigdy nie gra zbyt dużej ilości dźwięków. Kenny Washington to z kolei mistrz pulsacji, operuje też świetnym brzmieniem. Peterowi doskonale pasuje bas. To trudny instrument, ale Peter gra bardzo selektywnie i precyzyjnie".Kunszt wszystkich muzyków kwartetu, a także harmonia, która między nimi panuje, przekładają się na jakość ich najnowszego dzieła. "Frescalalto" składa się z dziewięciu utworów, a są to głównie ponadczasowe standardy jazzowe. Konitz potrafił tchnąć w nie nowe życie, sprawić, że zabrzmiały bardzo osobiście. Krążek rozpoczyna pełne werwy wykonanie utworu "Stella By Starlight" Victora Younga, które Konitz inicjuje solo, pozwalając słuchaczom zanurzyć się w altowych dźwiękach jego saksofonu.Lee Konitz opisuje album "Frescalato" następującymi słowami: "Gram te utwory przez całe swoje życie. To fantastyczna muzyka, która wymaga nieustannej pracy nad znalezieniem własnego sposobu jej interpretacji. To jest jej cel sam w sobie, często pozostający poza zasięgiem, innym razem – spełniający się samoistnie. Czasem po prostu zaczynam grać te melodie, a one same prowadzą mnie we wciąż nieznanych kierunkach. To niesamowite!"