Jono Mccleery to obok Finka jeden z czołowych europejskich songwriterów ostatnich lat. Do tej pory zarejestrował trzy bardzo dobrze przyjęte albumy. Ma fantastyczną, soulową barwę głosu i pisze pełne żarliowości songi. Dał się też poznać jaki świetny interpretator cudzych kompozycji, m.in "Wonderful Life" Black czy "Age Of Self" Roberto Wyatta. Nie dziwi zatem że kolejne wydawnictwo poświecił coverom swoich ulubionych piosenek. Na "Seeds Of A Dandelion" znajdziemy w jego wykonaniu utwory m.in Billie Holiday, Beyonce, Atoms for Peace, Jeffa oraz Time Buckley'a, Scotta Walkera, Rufusa Wainwrighta. Jak sam mówi: "to jest coś co zawsze chciałem zrobić, ale najważniejsze było żebym czuł naprawdę silny związek z tymi piosenkami". Warto dodać że muzykowi w studiu towarzyszył kwartet smyczkowy którego obecność dodaje kawałkom z "Seeds Of A Dandelion" dodatkowego uroku.


  • Wykonawca McCleery Jono
  • Data premiery 2018-04-13
  • Nośnik CD
Więcej

To imię i nazwisko to nie żart, ani nie pseudonim sugerujący nostalgiczną podróż do lat 50. To jak najbardziej poważny wykonawca, oscylujący między tradycją amerykańskiej muzyki ludowej, freak-folkiem świeżej daty, a chwilami też z rockiem.Nazwisko Perkins Elvis odziedziczył po swym ojcu, wybitnym aktorze Anthonym Perkinsie, który do historii przeszedł jako odwtwórca roli Normana Batesa w "Psychozie" Alfreda Hitchcocka. W przeciwieństwie do jego wcześniejszej płyty, "Ash Wednesday" - na której żałobny nastrój złożyła się śmierć ojca na AIDS oraz matki, która zginęła podczas ataku terrorystycznego na World Trade Center - "In Dearland" jest płytą nieco pogodniejszą. Z tym zastrzeżeniem, że - jak przystało na pewne powinowactwo Elvisa Perkinsa m.in. z Vanem Morrisonem czy Nickiem Drake'em - do euforii i radości jest tu bardzo daleko. Nie będąc jednak zdominowanym, jak wcześniej, przez jakiś jeden konkretny nastrój i przesyconą śmiercią tematykę, tym razem mógł on sobie pozwolić na więcej swobody stylistycznej. Stąd znalazły się tu utwory w jakiś sposób nawiązujące lekko do klasycznych nagrań Johnny'ego Casha ("Hey") czy Boba Dylana ("Shampoo") i Van Morrisona ("Heard Your Voice In Dresden"), ale też kojarzące się ze świeższymi folkowymi eksperymentami rówieśników wokalisty z kręgów nowojorskich, od Devendry Banharta po Rufusa Wainwrighta ("Hours Last Stand"). Generalnie jednak Perkinsowi najbliżej jest do folkowo-country'owej tradycji ("Send My Fond Regards To Lonelyville", "Chains, Chains, Chains", "1 2 3 Goodbye", a w jednym zaś utworze, "I'll Be Arriving", nadzwyczaj stylowo nawiązuje do owych gęstych, bluesowych aranżacji z mięsistym brzmieniem organów Hammonda, jakie były specjalizacją niektórych bluesrockowych grup z lat 60. (na myśl nasuwają się tu The Aynsley Dunbar Retaliation, Colosseum lub Vanilla Fudge). W jakimś więc sensie "In Dearland" jest po części podróżą w przeszłość - ale zupełnie jednak inną i bardziej fascynującą, niżby sugerowało to imię i nazwisko autora płyty.


  • Wykonawca Perkins Elvis
  • Data premiery 2009-04-06
  • Nośnik CD
Więcej