Ruins i rodacy Boredoms, Haino Keiji i Ground Zero nieustannie prześcigają się w pomysłach na każdym nowym albumie. Lecz podczas gdy fani Ruins spodziewają się tego, co nieoczekiwane, to ostatni wyczyn mistrza Ruins Yoshida Tatsuya jest dziełem szalonego geniuszu. Zubi Zuva to niezależnie działające trio acappella, grające od chorału gregoriańskiego i buddyjskiego Shomyo po Doo-wop, hardcore i zwariowane melodie. Z polotem, bo - jak zwykle - wszystko w języku wymyślonym przez Yoshidę. Głosy: Yoshida Tatsuya - alto Shibasaki Yukifumi - tenor Takahashi Hideki - bass Tracklista: 1. Bitavita 2. Zubi Zuva 3. Chaos Vokuzen 4. Europe 5. Johannes 6. Danzotto 7. Pulse 8. Domodom 9. Zubi Zuva II 10. Tsinghhi 11. Cherenko 12. Breathing 13. Zubi Hymn 14. Dara Cell


  • Wykonawca Zubi Zuva
  • Data premiery 1996-04-23
  • Nośnik CD
Więcej

Nowojorska formacja Blonde Redhead i ich nastrojowy nowy album "Misery Is A Butterfly" wydają się nawiązywać wprost do złotych czasów wytwórni 4AD, których pożegnaniem - w przeddzień inwazji Throwing Muses i Pixies z Bostonu w połowie lat 80. - był projekt "Filligree And Shadow" This Mortail Coil. Ale Blonde Redhead to nie debiutanci. Zespół ten powstał 10 lat temu, gdy w jednej z niezliczonych w Nowym Jorku włoskich restauracyjek spotkali się studiujący w tym mieście Kazu Makino i Maki Takahashi z Japonii oraz włoscy bracia bliźniacy Simone i Amedeo Pace. Do tego stopnia ich muzyka zdawała się być wtedy inspirowana płytami Sonic Youth, że roztoczył nad nimi opiekę sam perkusista tego zespołu Steve Shelley (dwa pierwsze albumy BR wydał nakładem swej prywatnej firmy Smells Like). Po odejściu Takahashi Blonde Redhead postanowili występować dalej w trójkę i tak już pozostało. Piąty album "Melody Of Certain Damaged Lemons" (2000), wyprodukowany przez Guya Picciotto z Fugazi, oznaczał radykalne zerwanie tria z przeszłością. "Misery Is A Butterfly" to bez wątpienia najbardziej nastrojowa, najsilniej nasycona melancholią i nostalgią propozycja zespołu, a jednocześnie - najstaranniej i najbardziej finezyjnie wyprodukowana. Nie sposób tu nie dostrzec owej obsesyjnej dbałości o najdrobniejsze detale, jaka cechuje szefa 4AD, Ivo Watts-Russella. Od pierwszego utworu, zatytułowanego "Elephant Woman", znajdujemy się w spowitym lekkim mrokiem, trochę baśniowym i romantycznym świecie, a kruchy głos Kazu Makino - która w Blonde Redhead dzieli miejsce przy mikrofonie z Simonem Pace - wywołuje lekkie skojarzenia ze śpiewem Catherine Deneuve w "Parasolkach z Cherbourga". O charakterze całej płyty decydują właśnie takie jak "Elephant Woman" utwory, by wymienić tylko "Melody", "Doll Is Mine", "Magic Mountain" i poruszający miłosny duet Makino i Simone’a w "Pink Love". Odległym echem dawniejszych, bardziej hałaśliwych czasów są natomiast "Falling Man" i "Maddening Cloud". Mówiąc krótko - album dla wszystkich, starych i młodych, amatorów klimatów utożsamianych z 4AD, ale też z eteryczną muzyką Breathless, Helium czy Goldfrapp.


  • Wykonawca Blonde Redhead
  • Data premiery 2004-03-22
  • Nośnik CD
Więcej

Jak sugeruje już sam tytuł płyty, zawartość albumu stanowią „Pieśni bez słów”. Tytuł owego LP zdaje się wyrażać opinię że tam gdzie kończy się mowa/język tam zaczyna się prawdziwa muzyka. Interpretacji pieśni Roberta Schumanna podjęło się dwóch znamienitych muzyków - Martin Stegner – altówka, oraz Tomoko Takahashi – fortepian.


  • Wykonawca Schumann Robert , Stegner Martin , Takahashi Tomoko
  • Data premiery 2017-03-17
  • Nośnik CD
Więcej