
W roku 1984 to był debiut, który zwracał uwagę. Nie tylko wpisywał australijską formację Dead Can Dance w rodzący się nowy image wytwórni 4AD, ale wpisywał się w ogóle w historię muzyki rockowej na dwie dekady - lat 80. i 90. Mogły się pojawić komentarze, że Dead Can Dance - firmowany przez gitarzystę Brendana Perry'ego i wokalistkę Lizę Gerrard - zadziałali trochę koniunkturalnie, by zdobyć kontrakt z 4AD. W ich wczesnej muzyce było coś jakby z Cocteau Twins i The Cure, no i te charakterystyczne dla pierwszej połowy lat 80. gotyckie klimaty. Jednak to była płyta znakomita i gdy jeszcze raz przesłuchamy ją spokojnie, to - z utworami takimi, jak "Frontier", "Ocean" a zwłaszcza "Musica Eternal" - widać wielką obietnicę tego, co miało nastąpić później. Obietnicę, dodajmy, spełnioną. Ten album do dziś ma swoich zagorzałych fanów, bo łączy konwencjonalny rock z przyjaznymi dla ucha eksperymentami w zakresie brzmień, rytmów i klimatów, wskazujących na fascynacje muzykami etnicznymi, które miały się objawić niedługo później. No cóż, to jeden z najlepszych debiutów lat 80.
- Wykonawca Dead Can Dance
- Data premiery 1983-11-30
- Nośnik CD
- Vinyle / Pop & Rock / Zagraniczna
- 23-03-2019, 15:48
- 0
- 0
- admin