» » interpretacji

Na płycie znajdziemy utwory Jana Sebastiana Bacha w aranżacji na zespół viol. Są to kompozycje z takich zbiorów Bacha jak Das Wohltemperierte Klavier, Muzyczna ofiara i Clavier-Übung III. Aranżacji i nagania dokonał świetny brytyjski zespół Phantasm, który w swojej dyskografii ma już wiele wybitnych interpretacji muzyki napisanej na viole da gamba.


  • Wykonawca Phantasm
  • Data premiery 2020-02-14
  • Nośnik CD
Więcej

Czwarta płyta lubelskiego Przeciwu to melodyjny punk rock lat 80-tych w XXI wieku. 11 dojrzałych, ale nie pozbawionych młodzieńczego wigoru, szybkich, wpadających w ucho i sprawnie zagranych kawałków wiernych brzmieniu punkowej tradycji. Na deser znany cover w bezlitosno-morderczej interpretacji ExPerta wspomagany chórami przeciwowej hordy. Tracklista: 1. Czasami 2. Przyjaźń 3. Nasz znak 4. Jesteśmy inni 5. Lewa 6. Ja to wiem 7. Punks not dead 8. Dziesięć słów 9. Obok nas 10. Dziadek 11. Korzenie Bonus 12. Siekiera


  • Wykonawca Przeciw
  • Data premiery 2017-01-30
  • Nośnik CD
Więcej

Wyśpiewać Iwaszkiewicza? Wyjątkowo szczęśliwy pomysł, mający zresztą piękną tradycję. Późne tomy poetyckie Iwaszkiewicza – „Xenie i elegie”, „Śpiewnik włoski”, „Mapa pogody” czy pośmiertnie wydana „Muzyka wieczorem” były objawieniami. Nie dziwi więc, że wiersze z tych przeważnie tomów zainspirowały Włodka Pawlika, który nieomylnie, jak niegdyś Szymanowski, usłyszał w nich muzykę. Można by rzec, iż te wiersze w naturalny sposób śpiewają – wtedy, gdy ich śpiewność dobyta jest przez trio jazzowe i swingujących wokalistów, i  wtedy, gdy same stają się muzyką w interpretacji aktora, Roberta Więckiewicza, który mówi je z wyczuciem rytmu, brzmienia, barwy, tonu, traktując poniekąd głos  jak autonomiczny instrument. Myślę, że nie uchybię klasycznej doskonałości Iwaszkiewicza, jeśli o nader oryginalnym przedsięwzięciu Pawlika i jego przyjaciół powiem z niekłamanym zachwytem: „Ale jazz!”.


  • Wykonawca Włodek Pawlik , Szafran Lora , Bałata Marek , Więckiewicz Robert , Pańta Paweł , Konrad Cezary
  • Data premiery 2011-05-23
  • Nośnik CD
Więcej

Nowa edycja słynnego albumu z hitami hollywoodzkiego kina, za który odpowiadają muzycy niezwykle lubianego u nas NOUVELLE VAGUE!!“Hollywood, Mon Amour” to nie zwykły projekt z udziałem zaproszonych gwiazd z różnych stron świata, które połączyła fascynacja muzyką z hollywodzkich produkcji lat 80-tych. Wśród artystów, którzy interpretują na nowo filmowe klasyki tej niezapomnianej epoki na albumie "Hollywood..." znajduje się dawno niesłyszana, wspaniale tu się odnajdująca gwiazda Morcheeby - Skye, piękna Brazylijka Cibelle, nowa izraelska gwiazda - Yael Naim czy prawdziwa ikona Hollywood - Juliette Lewis. Dzięki nim znane klasyki Burta Bacharacha, Davida Bowiego, Georgio Morodera czy Duran Duran ponownie lsnią pełnym blaskiem!

Po dwóch płytach projektu Nouvelle Vague, któremu patronował przewrotny duch francuskiej filmowej nowej fali, krążek „Hollywood Mon Amour” wydaje się naturalną kontynuacją tamtej przygody – o czym świadczy nawet tytuł, aluzyjny wobec klasyka tamtej ery „Hiroshima, Mon Amour”. Przecież nowofalowi filmowcy – choć niepokorni i poszukujący – zafascynowani byli mitem Hollywoodu a ich filmowe realizacje czerpały garściami z tradycji amerykańskiego kina. „Hollywood, Mon Amour” można wiec potraktować jako rozwinięcie formuły znanej z Nouvelle Vague. Dodajmy - rozwinięcie twórcze i niezwykle efektowne, tak ze względu na muzyczne tematy jak i zaproszonych gości. Choćby dlatego, że to pierwsza po długim czasie okazja, by posłuchać głosu Skye, tak lubianej wokalistki Morcheeby! 

Nic dziwnego, że to właśnie Skye Edwards otwiera ten krążek interpretacją „Call Me” – śpiewanego w oryginale przez Debbie Harry z Blondie. Warto pamiętać, ze ten klasyk z filmu „American Gigolo” (m.in. z Richardem Gere’m) skomponował sam Giorgio Moroder. Skye doskonale odnalazła się w nowej – reggae’owej interpretacji tej piosenki. Kolejny popisem ex-wokalistki Morcheeba jest nowa wersja bondowskiego klasyka „A View To A Kill”, który – przypomnijmy – jest wynikiem kompozytorskiej współpracy Johna Barry’ego i muzyków Duran Duran. Skye zdaje się ponownie odkrywać muzyczny geniusz Barry’ego i pod makijażem Duranów odnajduje niezwykle urokliwą piosenkę.
Kolekcja „Hollywood Mon Amour” to jednak nie tylko „one-girl-show”. Oprócz Skye, Marc Collin zgromadził plejadę znakomitych damskich głosów.
Wystarczy wspomnieć, że inny Moroderowy standard „Flashdance…What A Feeling” spiewa Yael Naim – objawienie tego roku, która singlem „New Soul” jako pierwsza izraelska artsyka trafiła do Top 10 Billboardu. Piosenka z „Flashdance” w jej wykonaniu to jednak nie parkietowy killer, ale akustyczny, powolny przytulaniec w stylu Norah Jones.
Równie śmiałego zadania podjęła się Juliette Lewis, jakby nie było – przedstawicielka Hollywood, znana z „Urodzonych Morderców” i własnego rockowego projektu Julliette And The Licks. Juliette śpiewa – a jakże by inaczej! – „This Is Not America”. Jednak jej interpretacja utworu Pata Metheny’ego znacznie odbiegająca od znanego wykonania Davida Bowiego, zaskakuje melancholijną, przejmującą, nutą. 
Jak zwykle doskonale wypada też Nadeah Miranda – wokalistka Nouvelle Vague, która niedawno tak oczarowała polska publiczność. Spośród jej interpretacji szczególnie wyróżnić należy „Arthur’s Theme” Burta Bacharacha. To jedna z najbardziej niedocenionych piosenek w jego repertuarze i dobrze, że Nadine śpiewa ją tak lekko i dziewczęco, z akustycznym akompaniamentem. W ten sposób odjęła jej nieco „eightisowego” patosu z wersji oryginalnej (na soundtracku do filmu „Artur” w 81 roku wykonywał ją zapomniany Christopher Cross) a Bacharachowa perełka wreszcie zaświeciła pełnym blaskiem.
To także zasługa Collina jako aranżera, który doskonale potrafi wsłuchać się w wybrane kompozycje i zdjąć z nich balast tymczasowości, aranżacyjny gorset danej epoki. Dzięki temu jego projekty odkrywają uniwersalna wartość popowej tradycji. 
„Muzyce pop – w znanej nam formie - stuknęło już 50 lat. I współcześnie coraz chętniej odwołuje się do złotej przeszłości” - mówi Marc Collin, który nie ukrywa, ze takie projekty jak „Hollywood, Mon Amour” to dla niego wędrówka sentymentalna. „Wszystkie te piosenki to, przynajmniej dla mojego pokolenia, klasyki” – mówi. Jednak, by album miał wartość nie tylko nostalgiczną, do swych ulubionych songów podchodzi bez pietyzmu. A proponując często zaskakujące aranżacje udowodnia, że dobre piosenki nie starzeją się nigdy.„Hollywood Mon Amour” uwodzi rzecz jasna delikatnym klimatem retro, jednak takie zabiegi to przecież nieodłączna część współczesnej popkultury. Dlatego interpretacje Skye, Nadeah, Yael Naim czy Cibelle brzmią tak wymownie i trafiają do tak wielu słuchaczy w różnym wieku. „Hollywood Mon Amour” to po prostu stylowy, inteligentny pop. Z jednej strony: wyrafinowany dialog z tradycja, z drugiej – przede wszystkim - świetna zabawa.


  • Wykonawca Nouvelle Vague
  • Data premiery 2012-11-27
  • Nośnik CD
Więcej

Opera „Aida” Giuseppe Verdiego w gwiazdorskiej obsadzie w wyjątkowej interpretacji Georga Soltiego. Skomponowana przez Verdiego na specjalne życzenie Chedywa Ismaila Paszy to jedna z najwspanialszych, klasycznych oper. Nagranie z 1962 roku uważane jest za jedną z najlepszych interpretacji barwnego, porywającego dzieła włoskiego kompozytora. „Leontyne Price jest niezrównana jako Aida… niezwykła, dramatyczna, pełna wyobraźni” – napisał The Penguin Guide.


  • Wykonawca Price Leontyne
  • Data premiery 2011-02-25
  • Nośnik CD

Po wydaniu kilku autorskich krążków oraz płyty ze standardami jazzowymi, utrzymaną w klimacie lat 20tych-30tych. Czwórka z Irlandii przygotowała zestaw coverów słynnych miłosnych piosenek z różnych dekad XX wieku. Na krążku "The Love Album" nie zabrakło takich szlagierów jak "Total Eclipse Of The Heart", "All Or Nothing", czy też znany dobrze z interpretacji zespołu FAITH NO MORE, kawałek "Easy".


  • Wykonawca Westlife
  • Data premiery 2006-11-20
  • Nośnik CD
Więcej

Pierwszy koncert skrzypcowy Prokofiewa Nathan Milstein – wielki amerykański skrzypek – określił mianem najlepszego z jego koncertów. Drugi był natomast bardzo ceniony przez takich skrzypków jak DavidOjsrach czy Jaschy Heifetz. Tutaj interpretacji obu podejmuje się Vadim Guzman – ukraiński artysta mocno osadzony w dziewiętnasto i dwudziestowiecznej tradycji wiruozerskiej.


  • Wykonawca Gluzman Vadim
  • Data premiery 2016-06-01
  • Nośnik SACD
Więcej