Polskie Morphine Hot Water istnieje już wiele lat, jak dotąd muzycy mieli na swym koncie koncertową współpracę z Małgorzatą Ostrowską, Tadeuszem Nalepą, Krzysztofem Ścierańskim, Michałem Urbaniakiem, Wojciechem Waglewskim, oraz bluesmanami z Taj Mahal. W połowie lat dziewięćdziesiątych wydali dwa albumy. W zawartej na najnowszej płycie zespołu zatytułowanej Dwa słowa, jakby nie było, rockowej muzyce, czuć mocny, bluesowy puls. Hot Water sięgają do korzeni - jeśli rock to surowy rock&roll, jeśli folk to bluegrass i cajun. Momentami muzyka Hot Water (pewnie dzięki wiodącej roli gitary akustycznej) przypomina amerykańskie alternatywne grupy country takie jak 16 Horsepower, momentami pojawia się tu duch Waglewskiego (Zielony kawałek), jednak pierwsze i najmocniejsze skojarzenie to grupa Marka Sandmana - i nie chodzi tu jedynie o to, iż Hot Water wzbogaciło swe brzmienie o dźwięki saksofonu. Takie kompozycje jak Krowa święta, James Bond czy Wariat i anioły brzmią wręcz jak zapomniane utwory Morphine - podobne myślenie o muzyce, linia basu, sposób śpiewania wokalisty. Członkowie Hot Water to świetni instrumentaliści, grają z dużym luzem, w oryginalny, momentami wręcz porywający sposób. Dodajmy jeszcze, że wszystkie piosenki posiadają inteligentne, zaśpiewane po polsku teksty.
- Wykonawca Hot Water
- Data premiery 2006-01-01
- Nośnik CD