"Kiedy czytam dziś, w roku 2000 słucham piosenek śpiewanych przez Tolka Filipkowskiego, myślę o tym jak łatwo się zapomina. Myślę też o tym, jak pamięć potrafi uwierać, jak z nią niewygodnie, jak bywa z nią nie po drodze. Ale też jak jest nam - zwłaszcza dzisiaj, po latach - wszystkim potrzebna. Kiedy dziś nie bardzo potrafię wytłumaczyć swoim dzieciom z jakiego powodu mięso było na kartki, co to był wyrób czekoladopodobny i dlaczego ogłoszono stan wojenny, myślę czasami z ulgą, iż moje pokolenie jest ostatnim, które będzie pamiętać uroki socjalistycznego ustroju. Jedynie słusznego, w którego powszechnym dobrobycie społeczeństwo smakowało kawior i piło szampana nielicznymi ustami swoich zaufanych przedstawicieli. Myślę też o tym, jak łatwo niektórym przyszła przemiana w szczerych obrońców demokracji. A dziś taka obrona już nic nie kosztuje, w przeciwieństwie do tamtych szarych lat, kiedy powstawały te piosenki. Czy warto zatem do nich jeszcze powracać? Nie jest to chyba jednak kwestia jakiejkolwiek opłacalności. Dosłownie i w przenośni. Ta płyta bowiem nie będzie raczej handlowym hitem, gdyż teraz liczy się teraźniejszość i przyszłość. Przeszłość lepiej pozostawić w albumach i historycznych książkach – nawołują niektórzy. Co mają jednak zrobić ci, dla których wciąż jest ona żywa? Co mają z nią zrobić rodziny zabitych górników z kopalni "Wujek" i wszyscy poranieni przez polski walec najnowszej historii? Te piosenki, uchwycone właśnie w takiej niedoskonałej formie, są jednym z cennych dokumentów tamtych, nieodległych w końcu czasów, od których – wydawałoby się – dzielą nas już nie te zwykłe, ale świetlne, kosmiczne lata. To ważny fragment naszej zbiorowej pamięci, naszej pokoleniowej tożsamości. Dlaczego warto było go ocalić i warto przypominać – nie tylko naszym dzieciom…". Wojciech Fułek
- Wykonawca Tolek Filipkowski
- Data premiery 2018-08-14
- Nośnik CD