
Legendarne jazzowe płyty w oryginalnych japońskich opakowaniach.
- Wykonawca Hubbard Freddie
- Data premiery 2014-09-15
- Nośnik CD
- Jazz/Blues / Jazz
- 24-02-2019, 04:57
- 0
- 0
- admin

Legendarne jazzowe płyty w oryginalnych japońskich opakowaniach.

Jedna z tych popowych grup ze Skandynawii, które odniosły spektakularny sukces komercyjny w historii muzyki, wkrótce wyrusza na kolejną trasę koncertową. Chodzi oczywiście o Roxette, duet, który tworzą Marie Fredriksson i Per Gessle. Którego melodyjne piosenki z chwytliwymi melodiami zawojowały świat w minionych 25 latach. I będą go zawojowywać zapewne przez kolejne ćwierćwiecze. Nowa kompilacja, zatytułowana "Roxette XXX – The 30 Biggest Hits" to hołd dla zespołu, który przetrwał poważne trudności i trwa na posterunku. 30 piosenek, z których większość można nawet dziś regularnie usłyszeć na radiowych antenach. Mowa o wielkich przebojach, hymnach. Jest na tym wydawnictwie aż 28 utworów, które zostały wydane na singlach. Uzupełniają zestaw dwie piosenki, "(Do You Get) Excited" i "Perfect Day", wzięte z płyty "Joyride" z 1991 roku, która sprzedała się na całym świecie w aż 11 mln egzemplarzy. Wszystko zaczyna się od przełomowego singla "The Look" z 1989 roku. Gdy osiągnął on szczyt "Billboardu" w marcu 1989, wspiął się na pierwsze miejsca list w 24 krajach. W ciągu paru tygodni Roxette ze skandynawskiego poprockowego duetu stał się światową gwiazdą. Kolejnymi numerami jeden w latach 1989-1991 w USA zostały piosenki "Listen To Your Heart", "It Must Have Been Love" oraz "Joyride". Duet stał się czymś więcej niż tylko ulubieńcami stacji MTV. Hitowych piosenek wkrótce pojawiło się więcej: "Dressed For Success", "Dangerous", "Fading Like A Flower", "Spending My Time", "The Big L", "Queen Of Rain". Wyjątkowy ciąg przebojów sprawił, że Roxette zdobyli stałe miejsce w sercach milionów fanów. Zwiększyli liczbę wielbicieli dzięki dwóm wielkim trasom koncertowym, na których udowodnili, że są doskonali na żywo. Ci, którzy widzieli Marie i Pera w akcji w latach 1991-92 albo 1994-95 do dziś mają to w pamięci. To oczywiście tylko częściowe wytłumaczenie sukcesu duetu. Prawdziwy jego sekret tkwi w piosenkach o miłości. Per Gessle, główny kompozytor Roxette, napisał tyle chwytliwych, zapamiętywalnych melodii i chórków oraz znakomitych tekstów, że wypełniłyby niejedną szafę grającą. Dodając do tego potężny soulowo-rockowy głos Marie Fredriksson i fajny dla ucha pop, otrzymamy wielką paletę, na której znajdziemy cały wachlarz uczuć. Od głębokiego smutku "Spending My Time" i "The Sweet Hello, The Sad Goodbye" aż do ekstazy piątkowej nocy w "Real Sugar" i "Opportunity Nox". Na kompilacji znajdziemy również przykłady tego, jak epicko Roxette potrafi zabrzmieć, grając romantyczne, pełne dramatyzmu piosenki. Chodzi o trzy single z multiplatynowej płyty z 1994 roku o tytule "Crash! Boom! Bang!"– "Run To You", "Vulnerable" oraz potężny kawałek tytułowy. W latach 90. muzyka zmieniła się. Zmienił się i duet Roxette. Garażowo-rockowe piosenki, jak "Sleeping In My Car", inspirowana latami 60. "June Afternoon", czarująca "Wish I Could Fly" oraz europopowa "Stars", były przykładami na rozwijanie brzmienia i poszukiwanie nowych rozwiązań, bez utraty wyjątkowych melodii. Po zasłużonej przerwie w połowie lat 90., duet powrócił na przełomie wieków z dwiema płytami z unowocześnionym delikatnie brzmieniem – "Have A Nice Day" z 1999 roku oraz "Room Service" z 2001. Pomimo zmian, słychać było, że to wciąż ten sam zespół, ze wszystkimi swoimi cechami charakterystycznymi. Ballady "Anyone" albo "Milk And Toast And Honey" miały znaki szczególne klasycznych numerów sprzed lat. Podobnież "The Centre Of The Heart (Is A Suburb To The Brain)". W 2002 roku wydawało się, że historia Roxette dobiegła końca. Tuż przed wydaniem singla "A Thing About You" Marie Fredriksson straciła przytomność w domu. W szpitalu okazało się, że ma guza mózgu. Walczyła o powrót do zdrowia, co zajęło jej większą część dekady. W 2009 roku wokalistka była już gotowa na powrót Roxette. Rozpoczął się nowy rozdział w historii duetu. Gdy w 2011 roku wyruszył na trasę w rosyjskim Kazaniu, nikt nie przypuszczał, że zagrają dla 1,5 mln fanów w 46 krajach, kończąc tournée w Mexico City, we wrześniu 2012 roku. Kiedy Roxette objeżdżał świat, ukazały się dwie płyty, "Charm School" (2011) i "Travelling" (2012), a także kolejne single. "She's Got Nothing On (But The Radio)" to powrót do wielkiej formy. Kawałek "The Sweet Hello, The Sad Goodbye", ze strony B singla z 1991 roku, w remiksie Petera "Bassflowa" Boströma także potwierdzał ponadczasowość muzyki Roxette. Kolejne tournée rozpocznie się w Rosji, a duet jest gotowy na kolejną wielką imprezę, na której chórem będą śpiewać tysiące fanów, zwanych Roxers. "Roxette XXX – The 30 Biggest Hits" to odpowiedź na pytanie, dlaczego wszyscy chcą zobaczyć ich na żywo. Tracklista: CD 1 1. The Look 2. Dressed For Success 3. Dangerous 4. It Must Have Been Love 5. How Do You Do! 6. Wish I Could Fly 7. Spending My Time 8. Almost Unreal 9. The Big L 10. Fading Like A Flower 11. Crash! Boom! Bang! 12. June Afternoon 13. Queen Of Rain 14. Opportunity Nox 15. Perfect Day CD 2 1. Joyride 2. Sleeping In My Car 3. Listen To Your Heart 4. Run To You 5. Real Sugar 6. Milk And Toast And Honey 7. Stars 8. Vulnerable 9. The Centre Of The Heart (Is A Suburb To The Brain) 10. A Thing About You 11. Anyone 12. You Dont Understand Me 13. Shes Got Nothing On (But The Radio) 14. (Do You Get) Excited? 15. The Sweet Hello, The Sad Goodbye (Bassflow Remake)

Płyta z muzyką improwizowaną, całkowicie inna od wszystkiego co artysta dotąd opublikował. Zaskakująca i bardzo osobista – swoista podróż przez emocje, muzyczne spojrzenie w głąb siebie w poszukiwaniu równowagi, harmonii, spokoju. Look Inward. Solo Piano By Krzysztof Herdzin to płyta dla wszystkich, którzy stawiają na rozwój osobisty i duchowy. Krzysztof Herdzin: Jest w tej muzyce duży ładunek dobrych emocji, dobrej energii. Jest w niej wolność. Czułem się wolny, kiedy przystępowałem do nagrywania tej płyty i myślę, że to da się wyczuć. Tą dobrą energią chciałbym teraz podzielić się z czującymi podobnie jak ja. Wierzę, że album „Look Inward” może być niczym lek, niczym muzykoterapia pomagająca odnaleźć więcej spokoju, złapać oddech. Jerzy Szczerbakow, RadioJAZZ.FM: Kolejny album autorski jednego z najaktywniejszych polskich muzyków zaskakuje. Od zawsze Krzysztof Herdzin nie pozwalał się zamknąć w jednej szufladce: z równą swobodą porusza się w muzyce rozrywkowej, klasycznej, jak i w jazzie. Jest kompozytorem, aranżerem, dyrygentem i pianistą-wirtuozem. Tym razem zdecydował się na nietuzinkową i wymagającą formę – nagranie płyty z muzyką improwizowaną na fortepian solo. W wypadku jazzmanów improwizacja oznacza komponowanie na bieżąco, podążanie za pomysłami, inspiracjami wynikającymi z gry towarzyszących muzyków, melodii i harmonii utworów. W wypadku improwizowanej płyty solowej tych elementów jednak nie ma. Improwizacje na fortepian solo nie są oczywiście w świecie jazzu nowością, przykładem jest klasyczne nagranie Keitha Jarretta „The Köln Concert”. I jest to wielkim wyzwaniem dla artysty zmuszonego do poszukiwania muzyki wyłącznie we własnym wnętrzu i we własnych emocjach. „Look Inward” jest formą medytacji, rozmowy ze sobą i światem, próbą zharmonizowania swojej energii z energią otaczającą nas z zewnątrz, próbą znalezienia odpowiedzi na elementarne pytania. Muzyka na tej płycie to wynik głębokiej autoterapii, ale też narzędzie którym może posłużyć się każdy szukający wewnętrznego spokoju. Materiał został zrealizowany w czasie kilkugodzinnej sesji odbywającej się późną nocą, w studiu w którym światła zostały przygaszone do minimum. Totalne odcięcie się od zewnętrznego świata – artysta, instrument, brak zewnętrznych bodźców, bez żadnych gotowych pomysłów czy rozwiązań. Dzięki temu muzyka zawarta na płycie jest najczystszym przekazem, nie skażonym wpływami innych. W ten sposób Krzysztof Herdzin obnażył się emocjonalnie i artystycznie, pozwolił spojrzeć w swoje wnętrze i zobaczyć jakim jest naprawdę człowiekiem.

Legendarne jazzowe płyty w oryginalnych japońskich opakowaniach.

Sting - "The Complete Studio Collection" to kompletna kolekcja wszystkich solowych płyt Stinga! "The Complete Studio Collection" – to pierwsza w dyskografii artysty pełna antologia! Wydawnictwo zawiera wszystkie solowe płyty Stinga – od debiutanckiej "The Dream Of The Blue Turtles", aż po najnowszą - "57th & 9th". Box set będzie zawierał wszystkie tytuły wydane dla the A & M / Interscope Records, a także Deutsche Grammophon - "Songs From The Labyrinth" (2006), "If On A Winter's Night…" (2009) i "Symphonicities (2010)", razem aż 12 albumów! Kolekcja jest dostępna na 180 gramowych winylach, do których nowe mastery powstały w Abbey Road Studios, będących bardzo drobiazgową reprodukcją oryginalnych okładek. "The Complete Studio Collection" w pełnej krasie pokazuje szeroki wachlarz możliwości kompozytorskich Stinga, jego znakomity talent do snucia historii, zapierające dech w piersiach aranżacje, i wreszcie międzygatunkowe podróże – od popu przez world music, jazz, klasykę, aż triumfalną rockową kulminację w postaci najnowszej płyty 57th & 9th Pozycja obowiązkowa dla każdego „stingofila”!

Album "LOVE” w rekordowym tempie uzyskał w Polsce status Złotej Płyty, a niespełna 3 tygodnie po premierze krążek okrył się Platyną !Sir George Martin, legendarny producent The Beatles został poproszony przez dwóch żyjących członków legendarnego kwartetu z Liverpoolu - Ringo i Paula oraz przez Yoko Ono Lennon i Olivię Harrison o zrobienie eksperymentalnych miksów z oryginalnych taśm nagraniowych, na potrzeby musicalu tworzonego przez światowej sławy grupę Cirque du Soleil. Musical, który powstał to hołd dla muzycznej spuścizny zespołu The Beatles. Przedstawienie LOVE, zrodzone z prywatnej przyjaźni i wzajemnego podziwu łączących George’a Harrisona i założyciela Cirque du Soleil Guy’a Laliberté, z właściwą dla Cirque du Soleil magią oddaje ducha i pasję najpopularniejszego zespołu wszechczasów tworząc wyraziste, intymne i przejmujące widowisko. ”Muzyka przeznaczona była do spektaklu LOVE wystawianego w Las Vegas, ale przy okazji powstał nowy album Beatlesów!” mówi Sir George. “Beatlesi zawsze szukali nowych dróg ekspresji i oto wykonali kolejny krok do przodu.”W oparciu o oryginalne nagrania ze studia Abbey Road Sir George Martin i Giles Martin stworzyli unikalną oprawę dźwiękową.Giles Martin wspomina: “Zebraliśmy nagrania Beatlesów ze wszystkich taśm - oryginały nagrane na czterech, ośmiu bądź dwóch ścieżkach i za pomocą tej palety dźwięków stworzyliśmy podstawę brzmieniową. Na tej płycie można usłyszeć Beatlesów w nowym wymiarze i ponownie przeżyć historię ich muzyki.”Płyta "LOVE” ukazała się w edycji zwykłej (krążek stereo) i w postaci edycji specjalnej, która oprócz standardowej płyty CD audio zawiera dodatkowy dysk będący hybrydą DVD Audio i Video. Dźwięk tutaj został nagrany w formacie 5.1 surround, tym samym album "LOVE” jest pierwszą w historii The Beatles płytą w formacie 5.1. Lista utworów:1. Because2. Get Back3. Glass Onion4. Eleanor Rigby/Julia5. I Am The Walrus6. I Want To Hold Your Hand7. Drive My Car/The Word/ What You're Doing8. Gnik Nus9. Something/Blue Jay Way10. Being For The Benefit Of Mr. Kite/I Want You (She's So Heavy)/Helter Skelter11. Help!12. Blackbird/Yesterday13. Strawberry Fields Forever14. Within You Without You/Tomorrow Never Knows15. Lucy In The Sky With Diamonds16. Octopus's Garden17. Lady Madonna18. Here Comes The Sun/The Inner Light19. Come Together/Dear Prudence/Cry Baby Cry20. Revolution21. Back In The U.S.S.R.22. While My Guitar Gently Weeps23. A Day in The Life24. Hey Jude25. Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (Reprise)26. All You Need Is Love

Czwarty studyjny album The Offspring. Płyta oryginalnie ukazała się 4 lutego 1997r. i zebrała świetne recenzje zarówno fanów jak i krytyki. Album dotarł do 9. miejscu listy Billboard 200 i wkrótce pokrył się platyną. Znalazły się na nim takie single jak „All I Want”, „Gone Away”, „The Meaning of Life” i „I choose”.Tytuł płyty „Ixnay on the Hombre” oznacza w języku angielskim „fuck authority”.

Wydawnictwo "Real Gone Jazz" przedstawia 4 płyty CD zawierające aż 7 oryginalnych klasycznych zremasterowanych albumów legendarnego amerykańskiego saksofonisty tenorowego Johnny Griffina.

Recenzję płyty Jana Pilcha, wybitnego krakowskiego perkusisty, pedagoga, kompozytora, jazzmana i lidera zespołów, należy rozpocząć od refleksji natury psychologicznej. Otóż wbrew temu, co się powszechnie uważa za pewne i słuszne, udostępnianie własnych przejawów kreatywności na nośnikach trwałych, a nie jedynie podczas występów na żywo, powinno odbywać się ze znacznym poślizgiem czasowym.W przypadku nagrań Jana Pilcha warunek ów został spełniony z dbałością wręcz nadmierną - ukazały się one bowiem na płycie po... 11 latach od ich nagrania na żywo, co miało miejsce pewnego wiosennego wieczoru w gościnnych podwojach Radia Kraków. Po wysłuchaniu płyty mogę także stwierdzić autorytatywnie, że Jan Pilch nie odbiega od psychicznej normy i zdecydował się na uwiecznienie "antyku" na płycie - nie dlatego, że jest osobnikiem pozbawionym w sposób kliniczny samokrytycyzmu, ale dlatego, że wykon, który odbył się w roku 1997 był wykonem ponadczasowym. Jako słuchacz uczestniczyłem w owym wydarzeniu i, będąc w stanie znacznego pobudzenia emocjonalnego, napisałem 11 lat temu następujące słowa, które ukazały się drukiem w najbardziej poczytnym polskim dzienniku: "W artystycznej koncepcji Pilcha muzyka współczesna, jazz i rock, wzbogacone o struktury rytmiczne różnych kultur istnieją wspólnie na równych prawach. Najwięcej jednak jest jazzu: to z tej muzyki pochodzi feeling, improwizacja, frazowanie, energia. Całość jest bardzo spójna, dobrze wyważona, zajmująca, napięcia są doskonale konstruowane, a brzmienia bogate. Transowa, naładowana ekspresją muzyka, rzeczywiście wyzwala emocje, jest w niej siła i tajemnica. Fascynuje".Czadowo zagrał na gitarze basowej Wojtek Bobrowski. Pięknie w klimat zespołu wkomponował się Marek Bałata, który pozostając w tle tchnął momentami w muzykę elementy magiczne. I w końcu Leszek Szczerba, przy którego improwizacjach wciąż opada mi szczęka, a od cudnie udramatyzowanego brzmienia ciarki lecą po kręgosłupie lawinowo.

Następca wydanego w 2011 roku album "Unto The Locust" legendy thrashu, kalifornijskiej formacji Machine Head. Ósme studyjne dzieło Robba Flynna i kolegów zatytułowane jest "Bloodstone & Diamonds". "Bloodstone & Diamonds" będzie pierwszą płytą Machine Head dla wytwórni Nuclear Blast oraz pierwszą, na której partie basu należeć będą do Jareda MacEacherna, który zastąpił Adama Duce'a. Brzmienie albumowi nadali Robb Flynn wraz z Juanem Urteagą (m.in. Testament), a o miksy zatroszczył się wieloletni współpracownik kapeli, Colin Richardson (m.in. Carcass, Fear Factory, Slipknot, Behemoth). Swoim talentem wspomogli zespół także Andy Sneap (m.in. Exodus, Testament, Arch Enemy, Accept, Megadeth) oraz Steve Lagudi. "Nie umiem wyrazić, jak bardzo jestem dumny z tej płyty" – wzrusza się Robb Flynn. "Były chwile, że myślałem, iż ten materiał nie powstanie. Cały proces był dla nas jakąś szaloną jazdą. Płyta ta jest naszym krokiem milowym. Wiem, że ją pokochacie". Materiał częściowo był nagrywany w należących do grupy Green Day studiach JingleTown Recording w Oakland, rodzinnym mieście obu formacji. Odnośnie tytułu albumu, wiąże się on z dwoma najtwardszymi materiałami występującymi na naszej planecie, heliotropem i diamentem. Flynn śpiewa o tym w otwierającym płytę numerze "Now We Die". "W wielu kulturach heliotrop był używany jako amulet chroniący przed złem i jest też symbolem sprawiedliwości" – tłumaczy Robb. "Diament to najtwardszy materiał naturalny na Ziemi, a poza tym jego kształt przypomina nasze logo, które narysowałem 22 lata temu w pokoju mojej żony przy Dover Street w Oakland". Jest na "Bloodstone & Diamonds" i polski akcent. Część grafik w 48-stronicowej książeczce do specjalnego wydania płyty (oprawiony w skórę media book w twardej oprawie) przygotował ceniony na świecie polski projektant i rysownik Rafał Wechterowicz z Poznania (oprócz niego również Marcelo Vasco, Strephon Taylor).Wśród gości na "Bloodstone & Diamonds" są dwa kwartety smyczkowe, a także Jordan Fish, klawiszowiec Bring Me The Horizon, który pomagał aranżować smyczki w "In Comes The Flood". Będzie też czytany fragment przez dr. Bruce'a Liptona i Steve'a Bhaermana z ich wspólnej książki "Spontaneous Evolution". Tracklista: 1. Now We Die2. Killers & Kings3. Ghosts Will Haunt My Bones4. Night Of Long Knives5. Sail Into The Black6. Eyes Of The Dead7. Beneath The Silt8. In Comes The Flood9. Damage Inside10. Game Over11. Imaginal Cells (instrumental)12. Take Me Through The Fire