Najpierw cudowne dziecko, wunderkind, następnie jeden z największych kompozytorów wszech czasów. Mozart. Geniusz po prostu. Choć dla mu współczesnych był jednym z wielu. Jego opery schodziły z afisza, bo w teatrze szykowano coś innego, co bardziej podobało się publiczności, autorstwa dziś już zupełnie nieistotnego… Pogrzeb w 1791 roku w Wiedniu stał się symbolem podłości tego świata. Paskudny grudniowy poranek, samotny kondukt żałobny i pochówek we wspólnej mogile z biedakami. I jeszcze ironia losu: msza żałobna, którą pisał do ostatnich chwil na zamówienie bogatego nieznajomego. Ten płacił dużo, więc nie było wyboru, choć muzyk przeczuwał, że komponuje Requiem na swój własny koniec…Mozart tworzył z niesłychaną lekkością, rzucał nuty na papier jakby od niechcenia, w mig wymyślał tematy koncertów, symfonii, arii. Czynił to ad hoc, podczas gdy inni miesiącami ślęczeli nad partyturami. Odkąd uwolnił się od służby u arcybiskupa Salzburga, wiódł żywot „wolnego artysty”, co oznaczało ciągłą pogoń za chlebem, czyli zamówieniami. Pisał to, za co płacono. Właściwie czego by się nie dotknął, obracał w złoto. To banał, ale proszę posłuchać choćby kwartetów smyczkowych, sonat i koncertów fortepianowych czy najsłynniejszego w historii koncertu klarnetowego (nikt mu potem już nie dorównał).Mozart był człowiekiem sceny. Całą tradycję włoskiej opery barokowej miał w małym palcu, ale to nie wszystko. On zamienił tę operę w prawdziwy teatr. Kto nie wystawia dziś Don Giovanniego, Wesela Figara, Così fan tutte, Uprowadzenia z seraju czy Czarodziejskiego fletu? Te historyjki uwielbiamy od blisko dwóch stuleci, choć przecież doskonale wiemy, jak się skończą. Szalony dzień w rezydencji hrabiego Almavivy, niesłychane wyczyny uwodziciela Don Giovanniego czy przebieranki wyjeżdżających na wojnę mężczyzn, zostawiających swe ukochane. Arie, piosenki, duety znamy na pamięć, nawet nie zawsze pamiętając, że to Mozart…Choć z drugiej strony – trudno nie rozpoznać jego stylu, charakterystycznych motywów, muzycznej figlarności, słodkich melodii (także w kompozycjach religijnych, takich jak Msza czy Nieszpory). Lubię to zdanie francuskiego pisarza Érica-Emmanuela Schmitta: „Bach – to muzyka, którą pisze Bóg. Mozart – to muzyka, której Bóg słucha”. Równie cenna jest myśl kompozytora Roberta Schumanna, także wziętego publicysty: „Czy nie jest tak, że muzyka Mozarta wydaje się bardziej świeża i innowacyjna za każdym razem, gdy jej słuchamy?”. Dokładnie tak było w XIX wieku, gdy padały te słowa, i tak jest teraz w wieku XXI. Przygotowując tę płytę, odkryłem Mozarta na nowo. I dzielę się nim z Państwem. Miłego słuchania!Jacek Hawryluk, Polskie Radio
- Wykonawca Various Artists
- Data premiery 2017-05-12
- Nośnik CD