Ceniony dyrygent, kompozytor, aranżer, kojarzony z poznańską Orkiestrą Rozrywkową PRiTV, a później własną Górny Orchestra. To także wielki pasjonat tenisa i… muzyki filmowej. Sam tworzył na potrzeby filmu przez kilkanaście lat – ten zbiór to kompleksowe podsumowanie tego czasu. Duża część muzyki filmowej Zbigniewa Górnego to esencja lat 80., wyrażona ciekawym połączeniem brzmień orkiestry i pulsujących syntezatorów. Pełne wdzięku, melodyjne mariaże ilustrowały przede wszystkim filmy Wojciecha Wójcika (m.in. legendarne "Karate po polsku" i trzymające w napięciu "Prywatne śledztwo"), choć nie tylko: na płycie znalazły się także nagrania z filmów Janusza Kidawy, Piotra Szulkina, ale też Andrzeja Wajdy ("Pierścionek z orłem w koronie"). To w sumie 45 tematów z 11 filmów, pokazujących szerokie spektrum możliwości Zbigniewa Górnego jako kompozytora muzyki filmowej. Cały materiał został zremasterowany z taśm, jakie zachowały się w prywatnym archiwum artysty. W książeczce krótki esej i fotosy z filmów. Płyta ukazuje się w filmowej serii GAD Records, w której znaleźć można już m.in. nagrania Krzysztofa Komedy i Andrzeja Korzyńskiego.


  • Wykonawca Górny Zbigniew
  • Data premiery 2017-12-01
  • Nośnik CD

Marian Opania w kilkuset rolach filmowych, telewizyjnych i teatralnych udowodnił, że jest znakomitym aktorem liryczno-dramatycznym i komediowym. Debiutował jeszcze w trakcie studiów w filmie Andrzeja Wajdy "Miłość dwudziestolatków". Był młodym adeptem sztuki aktorskiej, kiedy w 1969 r. przyznano Mu nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego za role w filmach "Skok" Kazimierza Kutza oraz "Sąsiedzi" Aleksandra Ścibora-Rylskiego. To był początek filmowej kariery. Przez "Ocalenie" E. Żebrowskiego i "Perłę w koronie" K. Kutza wiodła droga do wspaniałych kreacji w "Palcu Bożym" A. Krauze, "Awansie" J. Zaorskiego, "Człowieku z żelaza" A. Wajdy czy "Stanie wewnętrznym" K. Tchórzewskiego. Wszyscy pamiętają Jego role w "Piłkarskim pokerze" i "Ekstradycji". Marian Opania zagrał też wiele ról teatralnych, choć w teatrze "zakochał się" później niż w filmie. Grał w Teatrze Klasycznym, Studio, Kwadrat, Komedia, aż trafił do Ateneum, gdzie występuje do dziś. Tu stworzył wspaniałe kreacje w "Kubusiu Fataliście" Diderota, "Trans-Antalntyku" i "Pornografii" Gombrowicza. Tu śpiewał pieśni Wysockiego, Brela, Hemara. Po każdym jego muzycznym spektaklu widzowie mówią :Mistrz. Marian Opania śpiewa właściwie od dziecka. Grał na gitarze, naśladował Paula Ankę, Presleya, Beatelsów, ale Jego największymi idolami byli Brel, Piaf, Brassens. Talent wokalny Opani został zauważony już podczas egzaminów wstępnych do PWST. Potem w czasie studiów był kandydatem do teatru muzycznego, który chciał stworzyć Ludwik Sempoliński. Gdyby doszło do realizacji tych planów, być może znacznie wcześniej poznalibyśmy Jego różnorodne kreacje muzyczne. Kiedy prof. A. Bardini usłyszał Mariana Opanię w parodii śpiewaka operowego sugerował nawet ten kierunek rozwoju i - co podkreśla M. Opania - nie było to stwierdzenie ironiczne. Przez długie lata Marian Opania sporadycznie śpiewał w telewizyjnym kabarecie "Szpak". Jako śpiewającego aktora i doskonałego interpretatora poznała Go publiczność w przygotowanym przez Wojciecha Młynarskiego spektaklu "Brel". Od tej chwili związał się z piosenką "zawodowo".


  • Wykonawca Opania Marian
  • Data premiery 2001-11-17
  • Nośnik CD
Więcej