"Droga za Widnokres", to trzeci album Marka Grechuty, ale pierwszy nagrany bez zespołu Anawa. Został zarejestrowany i wydany  przez Polskie Nagrania w Warszawie w 1972 roku. Tytułowy utwór pochodzi z tomiku "Widnokres" Tadeusza Śliwiaka. Oszczędne kompozycje Grechuty pomogły wydobyć potencjał muzyczny drzemiący w wierszach poetów. Powstał album "undergroundowy" - oderwany od kontekstu historycznego i ówczesnych prądów - w pełni ponadczasowy, ciągle fascynujący. Reedycja została wydana na 180 g winylu. Jak napisał Daniel Wyszogrodzki – znawca i wielki miłośnik twórczości Marka Grechuty album to: "Prawdziwy polski underground. Grechuta zrywa z romantycznym wizerunkiem i nagrywa z jazzmanami wiersze współczesnych poetów. Porywająca, transowa muzyka i słowa, które zostają z nami na zawsze." Tracklista: Side A1. Jeszcze pożyjemy2. Gdziekolwiek3. Może usłyszysz wołanie o pomoc4. Wędrówka Side B1. Krajobraz z wilgą i ludzie2. Pewność3. Gdzieś w nas4. Droga za widnokres


  • Wykonawca Grechuta Marek
  • Data premiery 2016-10-07
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej

W ciągu roku dzielącego pierwsze koncerty grupy "Wiem" od nagrania albumu "Magia obłoków" ukonstytuował się skład zespołu. Gitarzystę basowego Jerzego Redicha zastąpił Jan Adam Cichy, a na perkusji grał już na stałe Kazimierz Jonkisz.Marek Grechuta często i chętnie zasiadał przy fortepianie, zaś styl jego gry wykroczył poza prostą funkcję rytmiczną z "Drogi za widnokres". Ale też był to całkiem inny album - oszczędność środków zastąpiła wyrafinowana kolorystyka, a nowe kompozycje Grechuty zyskały bogate aranżacje, poszerzane o udział zaproszonych muzyków, sekcji smyczkowej i zespołów wokalnych.Pierwszy utwór - W pochodzie dni i nocy - zaskakuje niekonwencjonalną formułą: skandującą melorecytację przerywa nagle urzekająca melodia (wprowadzą ją chór, podchwytują skrzypce), która już po chwili umyka i nie znajduje kontynuacji. Równie nietypowa jest aranżacja Igły do słów Śliwiaka - realistycznie ilustracyjny, "kłujący” efekt, zapewnia gitara elektryczna. Tekst ten jest w duchu bliski piosenkom z "Drogi za widnokres" - surowy i krytyczny wobec pułapek cywilizacji ("Patrzę w rzekę, a ryba stoi w poprzek rzeki”).Świat w obłokach to nieskomplikowana piosenka - nieco "amerykańska” w sposobie, jaki przywołuje tradycję gospel. Tekst Krynickiego - autora dramatycznego songu Może usłyszysz wołanie o pomoc - tym razem tchnie nastrojem zadumy i filozoficznego spokoju.A więc to nie tak to - kolejna w dorobku Grechuty - "miniaturowa perła” na miarę Gdziekolwiek z poprzedniego albumu. Wzruszający wiersz Ewy Lipskiej jest zapisem rozczarowania, jakie towarzyszy wrażliwemu młodemu człowiekowi (kobiecie - ale wymiar tekstu jest uniwersalny) w konfrontacji z tzw. światem dorosłych. Grechuta ponownie "szafuje” melodiami - w zakończeniu pojawia się śpiewany przez chór temat, który z powodzeniem mógłby posłużyć za tworzywo odrębnego utworu.Godzina miłowania jest jedyną na albumie piosenką do tekstu Grechuty. To nagranie - chociaż studyjne - daje najlepsze pojęcie o progresywnym brzmieniu, jakie grupa WIEM uzyskiwała na koncertach. Jazzowy podkład fortepianu i gitary wtapia się w pracę sekcji tworząc pole do popisu improwizującym skrzypcom.Suita "Spotkania w czasie” narodziła się jako ścieżka dźwiękowa do filmu "Jastrun”, ale jej wersja płytowa nie pochodzi z filmu - została nagrana później, jest bardziej przemyślana i dłuższa. Szczególnie zyskuje na tym piękny Walc na trawie. Polska muzyka filmowa obfituje w porywające walce, ale kompozycja Grechuty zdumiewa świeżością i zwiewną melodyką nawet w kontekście tej tradycji. Ulica cieni i Zmierzch dopełniają suitę instrumentalną, zaś Ptak śpiewa o poranku to już czysty mariaż muzyki Grechuty z poezją Mieczysława Jastruna.Ten barwny i względnie pogodny album (w porównaniu do poprzedniego) zamyka utwór mroczny, Na szarość naszych nocy. Słowa Leszka Aleksandra Moczulskiego mówią o dogasaniu - uczucia w wymiarze jednostkowym i związku dwojga ludzi (pieśń znalazła się w repertuarze krakowskiego Teatru STU, gdzie - w wystawieniu "Exodusu” Moczulskiego - wykonywała ją Teresa Haremza).Druga płyta Marka Grechuty nagrana po rozwiązaniu zespołu Anawa zaskakiwała odkrywczością pomysłów aranżacyjnych i bujną melodyką - na przekór obrazowi artysty ukształtowanego przez "Drogę za widnokres" (tamten zaś powstał na przekór wizerunkowi stworzonemu w okresie współpracy z Anawa). Ta "przekora” przekonywała o jednym: Grechuta objawił się jako artysta, który tworzy własną "epokę muzyczną” ilekroć podejmuje się nowego dzieła.


  • Wykonawca Grechuta Marek
  • Data premiery 2016-03-25
  • Nośnik CD
Więcej

Album zawiera koncert z 14.10.1973 r. który się odbył w Teatrze Żydowskim w Warszawie.Słuchając tego koncertu trudno uwierzyć, że śpiewa ten sam artysta, który jeszcze niedawno prowadził zespół Anawa – romantyczne smyki, barokowe brody (albo na odwrót), kobiece głosy, wiersze liryków. Ale w 1973 roku, gdy Program III Polskiego Radia zarejestrował ten porywający występ, Marek Grechuta zdążył się już objawić jako artysta odmieniony. Nic nie pozostało z wizerunku „cherubina”, artystę otaczała formacja jazz-rockowa o nazwie Wiem. Lubimy akronimy? To dobrze, bo naleźliśmy się właśnie „W Innej Epoce Muzycznej”. To widać, ale to przede wszystkim słychać.Po zakończeniu współpracy z Anawa (a był to zespół, który dwoma albumami zmienił bezpowrotnie oblicze polskiej muzyki popularnej) Marek Grechuta dokonał zwrotu na miarę najbardziej progresywnych artystów swoich czasów: objawił się we wcieleniu nie tylko zupełnie nowym, ale wręcz rewolucyjnym. Z innymi muzykami i z innym, na wskroś współczesnym repertuarem, nagrał płytę Droga Za Widnokres (1972).Album utrzymany był w surowym, piwnicznym, undergroundowym klimacie, zatem stanowił zamierzone przeciwieństwo poprzednich dokonań artysty. Marek Grechuta zaprezentował na nim muzyczną galerię takich poetów jak Ryszard Krynicki, Jan Zych, Wincenty Faber, Ryszard Milczewski-Bruno. Sam również pisał wiersze.Występ otwierają dwie piosenki, których daremnie byśmy szukali w bogatym dorobku fonograficznym Marka Grechuty. Autorskie utwory, Nie szukaj niczego po kątach i W ciszy poranka, poznajemy wyłącznie dzięki taśmie z koncertu w Teatrze Żydowskim, artysta nigdy bowiem nie zapisał ich w studio, twierdził, że nigdy ich nie ukończył.Pierwszym łącznikiem pomiędzy „starym a nowym Grechutą” jest perła polskiej poezji śpiewanej: piosenka do fragmentu „Pieśni” Gałczyńskiego, Ocalić od zapomnienia. Wykonana tu przez artystę solo przy fortepianie dowodzi – i to po raz kolejny – że trudno doprawdy o bardziej doskonały mariaż słowa i melodii, nastroju i głosu.Seria piosenek z albumu Droga Za Widnokres przypomina, że jesteśmy w trasie koncertowej promującej najnowszy album Marka Grechuty. Każdy z trzech utworów prezentowany jest w wersji zmienionej w stosunku do nagrania studyjnego, jednak kiedy w Wędrówce bez trudu rozpoznajemy wzbogacony temat z płyty, tak piękna, eteryczna piosenka Gdziekolwiek, doczekała się radykalnej metamorfozy – wyniesiona na inną muzyczną orbitę natchnioną grą krakowskiego gitarzysty Antoniego Krupy, zaprasza słuchacza do świata, z którego szybko nie będzie chciał powrócić…Dwa wiersze jednego poety – Tadeusza Nowaka, którego twórczości Marek Grechuta poświęci w przyszłości cały album – złożyły się na piosenkę Krajobraz z wilgą i ludzie. Wiersze dwóch poetów – Józefa Czechowicza i Tadeusza Micińskiego – połączyły się w piosence z debiutanckiego longplaya zespołu Anawa, Twoja postać. Nic lepiej nie wytrzymuje próby czasu, niż niedopowiedzenia, a obie te poetyckie miniatury składają się z obrazów i ulotnych przebłysków pamięci i… niepamięci.Interesującym odkryciem jest na tym koncercie utwór Godzina miłowania – „łącznik” pomiędzy albumami Droga Za Widnokres i Magia Obłoków, na którym dopiero za rok znajdzie się jego wersja studyjna. Ten autorski utwór Marka Grechuty brzmi tu jak najnowsze światowe odkrycie tak popularnego na początku lat 70. jazz-rocka.Koncert zamyka – naturalnie – rozbudowana, brawurowo improwizowana wersja legendarnego Korowodu. Muzycy grupy Wiem mają w niej pełne pole do popisu i naprawdę dużo miejsca. Błyskotliwa, wypełniająca przestrzeń, ale też wypełniona przestrzenią gra gitarzysty Antoniego Krupy. Dynamiczne, najbardziej zbliżone do stylu fusion skrzypce Piotra Michery. Wreszcie niezastąpiona motoryka „poety perkusji”, Kazimierza Jonkisza, którego gra jest kluczem do stylu Wiem.Komentowało się w owym czasie „rockowe wcielenie” Marka Grechuty. A przecież wiemy, jak brzmiał rock w 1973 roku, jakie nagrywano płyty – w Polsce i na świecie. Artysta pokazał, że bez względu na gatunek muzyki jaki go właśnie inspiruje, zawsze nada swoim utworom niepowtarzalny, na wskroś oryginalny, zaskakujący kształt i nieznany wcześniej wymiar. Wszak sam Grechuta to „inna epoka muzyczna”.


  • Wykonawca Grechuta Marek , Grupa Wiem
  • Data premiery 2014-04-28
  • Nośnik CD
Więcej

"Droga za Widnokres", to trzeci album Marka Grechuty, ale pierwszy nagrany bez zespołu Anawa. Został zarejestrowany i wydany  przez Polskie Nagrania w Warszawie w 1972 roku. Tytułowy utwór pochodzi z tomiku "Widnokres" Tadeusza Śliwiaka. Oszczędne kompozycje Grechuty pomogły wydobyć potencjał muzyczny drzemiący w wierszach poetów. Powstał album "undergroundowy" - oderwany od kontekstu historycznego i ówczesnych prądów - w pełni ponadczasowy, ciągle fascynujący. Reedycja została wydana na 180 g winylu. Jak napisał Daniel Wyszogrodzki – znawca i wielki miłośnik twórczości Marka Grechuty album to: "Prawdziwy polski underground. Grechuta zrywa z romantycznym wizerunkiem i nagrywa z jazzmanami wiersze współczesnych poetów. Porywająca, transowa muzyka i słowa, które zostają z nami na zawsze." Tracklista: Side A1. Jeszcze pożyjemy2. Gdziekolwiek3. Może usłyszysz wołanie o pomoc4. Wędrówka Side B1. Krajobraz z wilgą i ludzie2. Pewność3. Gdzieś w nas4. Droga za widnokres


  • Wykonawca Grechuta Marek
  • Data premiery 2016-10-07
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej