Pożegnalny album najlepszego polskiego zespołu rockandrollowego - The Stubs. Krążek, zatytułowany "Let's Die", zawiera 11 piosenek pełnych mięsistych, zadziornych riffów i zawadiackich, przebojowych refrenów, które przez te wszystkie lata stały się wizytówką grupy. Nie pytajcie "czemu", pytajcie "jak". Czy lepiej zejść z tego świata szybko, z hukiem, czy w spokoju ducha, na wygodnym fotelu? "Bez chwili zastanowienia pierwsza opcja. My zdecydowaliśmy się na trzecią drogę - eutanazję" - tłumaczy perkusista Radek. "Zdecydowanie życzyłbym sobie żyć jakieś pięćset lat, niestety jak się nie da to wolę zdychać tak, by o tym nie wiedzieć za bardzo. Tutaj wyszło jak wyszło, ale nic nie może przecież wiecznie trwać jak śpiewała śp. Anna Jantar" - dodaje basista Łukasz. "Najlepiej to chyba klasycznie "we śnie". Gorzej, jeżeli postanowisz umrzeć z własnej woli i ręki. Wtedy niechże to już p*erdolnie jak najgłośniej" - tłumaczy gitarzysta i wokalista Tomek. "Let's Die" to konkret - bez ballad, dłużyzn i niepotrzebnych popisów. To też w 100% The Stubs, jakich ich pokochaliśmy. "Po występach na "Męskim Graniu" tu ówdzie słyszeliśmy podśmiec*ujki jakoby kolejna nasza płyta miała być popowa. Nic z tego. Chcieliśmy po prostu za*ebać tak jak lubimy" - mówi Radek. "To chyba głównie za sprawą czasu, jaki mieliśmy na spokojne wypichcenie tego bigosu. Kawałki powstawały w zasadzie od skończenia poprzedniej płyty, mieliśmy trochę czasu, by większość materiału sprawdzić w ogniu koncertów i jakoś tak nam się przyzwoicie ta muzyka ułożyła w rękach, że jest moc i nie ma lęku" - wspomina Łukasz. Okładkę zdobi śliczny neon z ulubionym motywem The Stubs - luczadorem. "Chłopcy wpadli na ten pomysł chyba żeby zrobić mi przyjemność. Od jakiegoś roku zajmuję się projektowaniem i wykonywaniem neonów zawodowo i pojawił się taki plan, by właśnie neon zdobił naszą okładkę. Na początku byłem sceptycznie nastawiony - nie wyobrażałem sobie, by grafika mogła oddać analogowy charakter prawdziwego, rozświetlonego gazu w szklanej rurce. Postanowiłem z projektu okładki Tomka zrobić prawdziwy neon. Pomysł wypalił, zaprzyjaźniony fotograf pięknie nam go uwiecznił. Oryginał już wkrótce zawiśnie w biurze wytwórni, z którą tak świetnie nam się współpracowało przez te wszystkie lata" - tłumaczy historię powstania neonu Łukasz. To dobry moment na podsumowanie i moment refleksji nad trumną. Zapytani co będą chcieli zapamiętać z tych wszystkich lat wspólnego grania, sekcja rytmiczna stawia sprawę jasno: "Tych wszystkich ludzi, których mieliśmy okazję dzięki Stubs poznać i miejsca, które z tego samego powodu mieliśmy okazję zobaczyć. I to, że mimo różnych charakterów byliśmy przede wszystkim przyjaciółmi, których łączył wspólny cel i pasja". A co chcieliby wymazać z pamięci? "Uważam, że każdy ma taki swój "najlepszy czas w życiu".  Nie rejestruje się tego na bieżąco, dopiero lata później, wracając do owego okresu myślami, mówi się taką oto standardową kwestię: "to były czasy". Uważam też, że bierze się to z całym dobrodziejstwem inwentarza, a złe momenty stają się tymi najlepszymi historiami. Tak więc poza momentami, które z różnych powodów wymazały się same - nie wymazałbym absolutnie nic" - zamyka temat Tomek. Tracklista: 1. You Don't Know Shit 2. Red Bean 3. Profane The Blues 4. Go Where You Belong 5. Gasoline 6. Gone 7. Take Off Your Shoes 8. No More 9. The Man Who Will Blow Up The World 10. Woke Up This Morning 11. Let's Die  


  • Wykonawca The Stubs
  • Data premiery 2017-01-05
  • Nośnik CD
Więcej

David Byrne, Jonathan Richman, Gordon Gano z Violent Femmes..., takie nazwiska nasuwają się jako punkty odniesienia dla oryginalnej, przewrotnej, lekko dance-punkowej muzyki tria z Vacouver, które jest nową wielką nadzieją będącej w natarciu Kanady. Fakt, że mamy do czynienia z czymś rzeczywiście niezwykłym potwierdza obecność niejakiego Rusty'ego Santosa za pokrętłami i suwakami konsolety w czasie powstawania debiutanckiego albumu Born Ruffians. Rusty wcześniej podpisał się m.in. pod płytami Animal Collective i Panda Bear i precyzyjnie wydobył z muzyki Born Ruffians to, co pewnie chcieli osiągnąć The Strokes, czyli przekład amerykańskiej postpunkowej muzyki z lat 80. na współczesny, czytelny dla dzisiejszych dwudziestolatków język, ale jakoś to do końca nie wyszło. Po przesłuchaniu "Red, Yellow And Blue", albumu rzeczywiście utrzymanego w podstawowych kolorach rocka, jakoś nie dziwi, że na przykład recenzenci wpływowego dziennika "Toronto Star" zaliczyli Born Ruffians do grona tych wykonawców, których każdy szanujący się fan rocka powinien mieć na oku. A to, że firmuje album kultowa brytyjska wytwórnia Warp świadczy tylko dodaje mu splendoru.


  • Wykonawca Born Ruffians
  • Data premiery 2008-05-26
  • Nośnik CD
Więcej

HIRUS - tak kiedyś w Polsce  wołano za mężczyzną, który nie stronił od miodów, win, napitków czy spirytusów. Dziś w hołdzie wszystkim “Hirusom” nisko w pas kłania się trzech facetów, którzy za sprawą rock&rolla kontakt ze wszelkimi maśćmi napitków mają nie mniejszy niż dawni Hirusi.“Dziadek” - Zbyszek Moździerski - jeden z założycieli i basista zespołu PIERSI, “Maryan” - Marcin Papior - perkusiasta zespołów PIERSI oraz TUFF ENUFF oraz “Asan” - Adam Asanow - wokalista zespołu HARATACZE postanowili połączyć swoje doświadczenie oraz pasje muzyczne i wystawić na próbę swoją przyjaźń zamykając się w studiu, aby skomponować i zarejestrować materiał muzyczny.Do studia zaprosili znajomych trębaczy, którzy są posiadaczami wąsów niczym meksykańscy “mariachi”. Ci nie stronili od tequili, przez co w ich muzykowaniu czuć gorący żar meksykańskiego słońca. Co wyszło z tej wybuchowej mieszanki punkrockowych rytmów, melodyjnych gitar oraz sekcji dętej rodem z Cancun zawarte jest na pierwszej płycie zespołu HIRUS zatytułowanej poprostu “HIRUS”.1. CIACHO2. BUMBUM3. HUANA4. LAST MINUTE5. DOM WIECZNYCH PRETENSJI6. AGATKA7. TEŚCIOWA8. FACET9. KIEDY JADĘ10 .PALI SIĘ11. NIM WSTANIE DZIEŃ12. TO ZA NAMI13. WYŚCIG SZCZURÓW


  • Wykonawca Hirus
  • Data premiery 2012-02-27
  • Nośnik CD
Więcej

Airbourne wracają z piątym albumem! Krążek zatytułowany „Boneshaker” ukaże się 25 października 2019. Już teraz możemy posłuchać tytułowego utworu. Spoiler: to ******** prawdziwy rock ‘n’ roll! „Boneshaker” to krótka piłka: czysty rock ‘n’ roll, zapach spalonej gumy, rozlanej benzyny i zawory świecące na czerwono. Żadnych ballad, gitar akustycznych czy klawiszy. 10 utworów, 30 minut muzyki. Wściekłe gitary, pulsujący bas, wokal pełen charakteru – oto pasja, która charakteryzuje Airbourne. Przy współpracy nad „Boneshaker” Australijczycy zdecydowali się na wsparcie producenta z Nashville, Dave’a Cobba, który w przeszłości pracował m.in. z Chrisem Stapletonem czy nad soundtrackiem do „Narodzin gwiazdy”. – Wyszło jak koncert w studiu. Zawsze chcieliśmy osiągnąć taki efekt: zapisać energię Airbourne z występów na żywo na albumie. Cobb złapał naszą błyskawicę i wsadził do butelki – komentuje lider grupy, Joel O’Keeffe.


  • Wykonawca Airbourne
  • Data premiery 2019-10-25
  • Nośnik CD
Więcej

Pożegnalny album najlepszego polskiego zespołu rockandrollowego - The Stubs. Krążek, zatytułowany "Let's Die", zawiera 11 piosenek pełnych mięsistych, zadziornych riffów i zawadiackich, przebojowych refrenów, które przez te wszystkie lata stały się wizytówką grupy. Nie pytajcie "czemu", pytajcie "jak". Czy lepiej zejść z tego świata szybko, z hukiem, czy w spokoju ducha, na wygodnym fotelu? "Bez chwili zastanowienia pierwsza opcja. My zdecydowaliśmy się na trzecią drogę - eutanazję" - tłumaczy perkusista Radek. "Zdecydowanie życzyłbym sobie żyć jakieś pięćset lat, niestety jak się nie da to wolę zdychać tak, by o tym nie wiedzieć za bardzo. Tutaj wyszło jak wyszło, ale nic nie może przecież wiecznie trwać jak śpiewała śp. Anna Jantar" - dodaje basista Łukasz. "Najlepiej to chyba klasycznie "we śnie". Gorzej, jeżeli postanowisz umrzeć z własnej woli i ręki. Wtedy niechże to już p*erdolnie jak najgłośniej" - tłumaczy gitarzysta i wokalista Tomek. "Let's Die" to konkret - bez ballad, dłużyzn i niepotrzebnych popisów. To też w 100% The Stubs, jakich ich pokochaliśmy. "Po występach na "Męskim Graniu" tu ówdzie słyszeliśmy podśmiec*ujki jakoby kolejna nasza płyta miała być popowa. Nic z tego. Chcieliśmy po prostu za*ebać tak jak lubimy" - mówi Radek. "To chyba głównie za sprawą czasu, jaki mieliśmy na spokojne wypichcenie tego bigosu. Kawałki powstawały w zasadzie od skończenia poprzedniej płyty, mieliśmy trochę czasu, by większość materiału sprawdzić w ogniu koncertów i jakoś tak nam się przyzwoicie ta muzyka ułożyła w rękach, że jest moc i nie ma lęku" - wspomina Łukasz. Okładkę zdobi śliczny neon z ulubionym motywem The Stubs - luczadorem. "Chłopcy wpadli na ten pomysł chyba żeby zrobić mi przyjemność. Od jakiegoś roku zajmuję się projektowaniem i wykonywaniem neonów zawodowo i pojawił się taki plan, by właśnie neon zdobił naszą okładkę. Na początku byłem sceptycznie nastawiony - nie wyobrażałem sobie, by grafika mogła oddać analogowy charakter prawdziwego, rozświetlonego gazu w szklanej rurce. Postanowiłem z projektu okładki Tomka zrobić prawdziwy neon. Pomysł wypalił, zaprzyjaźniony fotograf pięknie nam go uwiecznił. Oryginał już wkrótce zawiśnie w biurze wytwórni, z którą tak świetnie nam się współpracowało przez te wszystkie lata" - tłumaczy historię powstania neonu Łukasz. To dobry moment na podsumowanie i moment refleksji nad trumną. Zapytani co będą chcieli zapamiętać z tych wszystkich lat wspólnego grania, sekcja rytmiczna stawia sprawę jasno: "Tych wszystkich ludzi, których mieliśmy okazję dzięki Stubs poznać i miejsca, które z tego samego powodu mieliśmy okazję zobaczyć. I to, że mimo różnych charakterów byliśmy przede wszystkim przyjaciółmi, których łączył wspólny cel i pasja". A co chcieliby wymazać z pamięci? "Uważam, że każdy ma taki swój "najlepszy czas w życiu".  Nie rejestruje się tego na bieżąco, dopiero lata później, wracając do owego okresu myślami, mówi się taką oto standardową kwestię: "to były czasy". Uważam też, że bierze się to z całym dobrodziejstwem inwentarza, a złe momenty stają się tymi najlepszymi historiami. Tak więc poza momentami, które z różnych powodów wymazały się same - nie wymazałbym absolutnie nic" - zamyka temat Tomek. Tracklista: 1. You Don't Know Shit 2. Red Bean 3. Profane The Blues 4. Go Where You Belong 5. Gasoline 6. Gone 7. Take Off Your Shoes 8. No More 9. The Man Who Will Blow Up The World 10. Woke Up This Morning 11. Let's Die  


  • Wykonawca The Stubs
  • Data premiery 2017-01-30
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej

Nowe wydanie kultowego albumu Pezeta pt. „Muzyka rozrywkowa”. Album wzbogacony o drugą płytę, na której znajdzie się aż 13 remixów. Jak mówi Pezet: "Muzyka Rozrywkowa to dla mnie bardzo ważna płyta. To moja pierwsza świadoma i ryzykowna zmiana stylistyki, odkupiona wiecznym narzekaniem ortodoksów. Z perspektywy czasu bardzo lubię tę płytę, dobrze wspominam pracę nad nią, chociaż nie przepadam za okresem w moim życiu, który ta płyta opisuje. To był bardzo imprezowy czas. Wielu zarzucało mi to, że treść tego albumu jest bezrefleksyjna i nawet przez chwilę im uwierzyłem, ale nie jest tak. Słyszę to szczególnie dobrze właśnie teraz po latach." "Dziś już paru rzeczy bym w ten sposób nie napisał, bo były to wersy powiedzmy "wywożonego gnoja z podwórka". Jest też na tym albumie bardzo dużo, bardzo prostych hedonistycznym i wulgarnych tekstów o mocnym imprezowaniu, ale cóż zawsze było coś pociągającego w przekraczaniu granic i szybkim życiu chociaż definitywnie, w tej formie nie jest to żadna wyższa wartość. Były rzeczy, które w tym mocno lubiłem, niektóre lubię nawet do dziś, choć staram się od nich stronić, ale przede wszystkim dla mnie na prowadzenie wysuwa się w treści tej płyty pewna gorzka refleksja, gdzieś z tylu wciąż słychać, że to wszystko ja tak naprawdę lubię, że jest jakiś powód dla którego tak się stało, coś innego musiało się w moim życiu nie udać i wszedłem w ten chory świat, totalnego melanżu, szybkiego seksu, nieprzespanych nocy bo czułem, że nic innego, ważniejszego, lepszego nie ma szansy mnie spotkać.  Cieszę się bo moim zdaniem to zgorzknienie słychać. Co poza tym? To świetna jak tamten czas produkcja Szoguna. Bardzo udana warstwa muzyczna w której czerpał trochę z southowego rapu, ale nie wyszło z tego totalne xero, wyszło za to coś super. Do tego jeden z najlepszych beatów Kociołka. Nic dodać, nic ująć." W 2007 roku "Muzyka rozrywkowa" dotarła do 5. miejsca listy OLiS w Polsce. Nagrania uzyskały także nominację do nagrody polskiego przemysłu fonograficznego Fryderyka w kategorii Album Roku Hip-Hop / R&B. Reedycja zawierać będzie drugą płytę z remixami, którymi autorami są: Sempu, Tasty Beatz, L PRO, Szogun i Pln.Beatz, a gościnne zwrotki dograli Wuzet, Flint i Żaru (ParExcellence).  


  • Wykonawca Pezet
  • Data premiery 2018-11-30
  • Nośnik CD
Więcej

The Kooks wydają swój nowy, długo oczekiwany album „Listen”! Płyta została wyprodukowana przez wokalistę zespołu - Luke’a Pritcharda i młodego pioniera hip hopu Inflo i wyznacza nowy kierunek dla The Kooks. Przedsmakiem „Listen” są single „Down” i „Around Town” będące zdecydowanym odejściem od klasycznego brzmienia The Kooks. „Ten album jest czystą ekspresją. Nawet sposób w jaki nagrywaliśmy jest dla nas nowy. Staraliśmy się bardziej słuchać tego co się wokół nas dzieje i zbierać pomysły. Dzięki temu wszystko wyszło bardziej naturalnie” – mówi wokalista zespołu Luke Pritchard. „Listen” składa się z 11 utworów, a wersja Deluxe został wzbogacona o 3 utwory: „Bad Habit”, „See Me Now” i „Are We Electric”. Tracklista: 1. Around Town2. Forgive & Forget3. Westside4. See Me Now5. It Was London n 6. Bad Habit 7. Down 8. Dreams 9. Are We Electric 10. Sunrise 11. Sweet Emotion


  • Wykonawca The Kooks
  • Data premiery 2014-09-02
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej

Od powstania w 1988 aż do zawieszenia działalności w 2006 roku, Lungfish wydali 11 pełnych albumów i zagrali wiele tras w USA i Europie. Zespół ten słynął z intensywnej kreatywnej produktywności, wydając jeden album rocznie w latach 1992–2000. Ale to o czym nie wszyscy wiedzą to fakt, że ogromne ilości nagranego materiału nigdy nie ujrzały światła dziennego. Sesja nagraniowa "1999 A.C.R." daje rzadką okazję na wgląd w te nagrania i zarazem w proces twórczy Lungfish. 10 utworów wydanych na tej płycie zostało nagranych i zmiksowanych przez Craiga Bowena w studiu A.C.R. w Baltimore, ale nigdy nie zostały opublikowane. Tuż po zarejestrowaniu tejże sesji zespół postanowił pisać nowe piosenki – koniec końców nagrywając w Inner Ear Studios materiał, który wszedł na "Necrophones" (2000). Sześć piosenek z sesji ACR zostało ponownie nagranych i wyszło na "Necrophones", a kolejne cztery pozostały nieopublikowane, aż do teraz. CD jest dostępny w limitowanej edycji 250 sztuk na całą Europę. Do wersji winylowej dołączony jest kupon do wersji albumu w MP3. Tracklista: 1. Eternal Nightfall 2. Symbiosis 3. Screams Of Joy 4. Occult Vibrations 5. I Will Walk Between You 6. Aesop 7. Sex War (Version) 8. Infinite Daybreak 9. Hanging Bird 10. Shapes In Space  


  • Wykonawca Lungfish
  • Data premiery 2012-01-22
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej