
W latach 90. obwoływano go przywódcą nurtów poszukiwawczych w jazzie i kierunkach pokrewnych. Chcąc potwierdzić swą pozycję, Zorn wpuścił się w wir pracy twórczej produkując przeolbrzymią liczbę płyt, z których część uznano za wybitne, lecz część wyśmiano za dziwactwa, nieprzekonywające koncepcje formalne. Po wysłuchaniu tej propozycji zadajemy sobie proste pytanie: ile muzyków jazzowych wygrywających różne plebiscyty (on nie wygrywa) potrafiłoby tak zawładnąć słuchaczami jak jego kwartet Masada (Zorn - saksofon altowy, Dave Douglas - trąbka, Greg Cohen - kontrabas i Joey Baron - perkusja) i to nie pierwszy już raz? Prawda, że bardzo nieliczni. Takich czarodziei nastroju jak kwartet Zorna jest naprawdę bardzo niewielu. Na dubletowym kompakcie przedstawiono dwie części występu kwartetu w nowojorskim klubie Tonic. Musi to być miejsce szczególne, bo to nie pierwsza grupa, która doprowadziła klubowiczów do absolutnie usprawiedliwionych okrzyków szaleństwa. Na repertuar występu złożyły się kompozycje wybrane z 10 znanych albumów studyjnych Masada'y, na których żydowska klezmerka splotła się w homogenną całość z freejazzową estetyką Ornette'a Colemana. Emocje narastały od kołyszącego „Karaim” po zamaszysty „Nashim”, a w drugim secie od tanecznego „Lilli” po nokautujący „Shechem”. Choć brzmieniowo to już właściwie klasyka, ale dech zapiera brawurowa technika i budząca totalny respekt inteligencja wszystkich członków kwartetu.
- Wykonawca Masada
- Data premiery 2001-10-16
- Nośnik CD
- Jazz/Blues / Jazz
- 15-02-2019, 13:05
- 0
- 0
- admin

