Ortodoksyjnym bluesmanem byłem tylko na początku. A potem cały czas poszukiwałem, kombinowałem, eksperymentowałem. Bo zawsze mnie korciło, by zrobić to trochę inaczej, niż robili moi mistrzowie – mówi Sławek Wierzcholski. A wszystko zaczęło się dość przypadkowo… Latem 1980 roku po drugim roku studiów prawniczych Sławek wziął urlop dziekański i wyjechał do USA. Kierowały nim poważne zamiary matrymonialne, ale za Oceanem zamiast przed ołtarz trafił, jako wolny słuchacz na wykłady z teorii jazzu na Indiana University w Bloomington. Potem przeniósł się do Chicago – miasta usianego bluesowymi klubami, niczym dobre ciasto rodzynkami. Kilka razy udało mu się wejść na scenę i dołączyć z harmonijką do Czarnych Mistrzów. Co prawda w ramach odpłatnych jamów, na kilka chorusów, ale i tak było warto, no bo gdzie indziej na świecie – on, 22-letni młokos z Polski – mógłby stanąć ramię w ramię z takimi tuzami bluesa, jak Buddy Guy czy Junior Wells? Niespełna rok później wrócił do rodzinnego Torunia zaopatrzony w komplet bluesowych harmonijek, gitarę Gibson Les Paul oraz doszlifowany język angielski. Wiosną 1982 roku, w pierwszych miesiącach stanu wojennego, na mieście pojawiły się plakaty zapowiadające koncert nowego zespołu. W takich oto okolicznościach na polskiej scenie bluesowej zadebiutowała Nocna Zmiana Bluesa, formacja, która po latach stała się jednym z najważniejszych wykonawców tego gatunku nad Wisłą. Sławek zaś dość szybko (acz nie bez rozterek) uznał, że nie będzie ani prawnikiem, (choć studia skończył), ani też nauczycielem angielskiego (choć jego znajomość w śpiewaniu bluesa bardzo mu się przydała, a i trzyletnie nauczanie w żeńskim studium nauczycielskim do dziś wspomina z sympatią).
- Wykonawca Wierzcholski Sławek , Nocna Zmiana Bluesa
- Data premiery 2016-03-11
- Nośnik CD