
Trudno wyobrazić sobie artystów, którzy mogliby lepiej zrealizować to nagranie.
- Wykonawca Zimerman Krystian
- Data premiery 2015-08-14
- Nośnik CD

Trudno wyobrazić sobie artystów, którzy mogliby lepiej zrealizować to nagranie.

Trudno wyobrazić sobie lepszego interpretatora muzyki Sergiusza Rachmaninowa niż Vladimir Ashkenazy, którego wykonania samych tylko koncertów fortepianowych sprzedały się w milionach kopii.Tym razem na albumie znalazły się utwory na fortepian solo rosyjskiego kompozytora: Wariacja na temat Chopina , które w niewiarygodny sposób łączą chopinowską elegancję z minorowym romantyzmem Rachmaninowa i powstała 5 lat poźniej I Sonata fortepianowa, reprezentująca dojrzały styl kompozytora, „dzieło pełne pasji, napisane wprost z serca o niezwykłej intensywności emocjonalnej” (z tekstu do książeczki autorstwa Geoffreya Norrisa).

Aż trudno uwierzyć, że to, co było kiedyś żartem zamieniło się w projekt, znacznie wyprzedzający dzisiejszą modę i otwartość indierockowych wykonawców na ludowe brzmienia, także te z krajów Europy wschodniej.Jak sama nazwa wskazuje, The Ukrainians sięgnęli do muzyki ukraińskiej, a założycielem zespołu był członek grupy The Wedding Present z Leeds, gitarzysta Peter Solowka. Jego macierzysta grupa, w latach 80. potęga brytyjskiego niezależnego rocka, dziś jest już prawie zapomniana (bardzo niesłusznie!). A tymczasem ów żart, który zaczął się graniem na próbach „Hopaka", z czasem - po dołączeniu do Solowki Lena Ligginsa, studenta języków słowiańskich i autentycznego mandolinisty ukraińskiego Romana Remeynesa - przekształcił się w samodzielną kapelę. Obchodzi ona w tym roku 20 lat działalności. Niniejszy wybór, stosownie zatytułowany „20 Years", znakomicie sumuje dorobek The Ukrainians, prezentując ich autorskie, inspirowane folklorem ukraińskim i cygańskim utwory, porywające interpretacje tradycyjnych piosenek oraz niezwykłe, ukraińskojęzyczne covery rockowych utworów, jak „Anarchy In The U.K." The Sex Pistols, „Venus In Furs" Velvet Underground i „What Difference Does It Make?" The Smiths. Trochę tylko szkoda, że wśród tych ostatnich zabrakło „Children Of The Revolution" T. Rex z najnowszego albumu The Ukrainians, „Diaspora" z 2009 roku, który w interpretacji The Ukrainians stał się głosem rozczarowania porażką „Pomarańczowej Rewolucji".

Trudno sobie wyobrazić lepszą propozycję na tegoroczne lato. Jedna z najpopularniejszych obecnie postaci sceny reggae, Protoje, i jego najnowszy album „Ancient Furure”. Ma za sobą znakomite single z Whiz Khalifa, współpracę z synami Marleya, występy na największych światowych festiwalach.

Młodzi, utalentowani, obsypani międzynarodowymi narodami, w życiu kierują się prostą zasadą – najważniejsze są harmonia i szczęście. I pasja, która dla nich stała się sposobem na życie. Niepokorny Meccore String Quartet – jeden z najgorętszych polskich zespołów tego typu – wszedł dynamicznie na międzynarodowe sceny i przekonuje, że muzyka wysmakowana może nas pochłonąć bez reszty! Oni po prostu kipią energią!Żywiołowe i super emocjonalne interpretacje stały się znakiem firmowym Meccore. Młodzieńcza ekspresja połączona z wybitnymi umiejętnościami i prawdziwą wirtuozerią zachwyca publiczność w wielu krajach świata. Zespół tworzy czterech młodych artystów (Wojciech Koprowski, Jarosław Nadrzycki, Michał Bryła i Karol Marianowski), których osobowości zderzają się w muzyce, tworząc wibrującą emocjami mieszankę wybuchową. Nazywani „bad boyami” polskiego kwartetu, udowadniają, że muzyka i prawdziwy talent nie znają granic. Pytani o to, z czego nie zrezygnowaliby w sztuce za nic w świecie, odpowiadają prosto – z własnej osobowości! I dodają: „walczymy każdą nutą, by przełamać stereotypowy wizerunek kwartetu, który przeciętnemu słuchaczowi kojarzy się ze ślubem lub z muzeum”. I chociaż Meccore to przede wszystkim ultra profesjonalny zespół „filharmoniczny”, artyści lubią nas zaskakiwać czymś zupełnie nowym. Stąd np. projekt z Mietkiem Szczesniakiem, czy przyszłoroczne występy na Festiwalu Beethovenowskim, gdzie Meccore zaprezentuje się w musicalowym repertuarze.Ich płyta prezentuje dzieła dwóch kompozytorów – Karola Szymanowskiego i Claude’a Debussy’ego, którzy również nie mieścili się w standardowych ramach, a koleje ich życia i (nie tylko artystycznych) wyborów budzą wiele kontrowersji do dzisiaj. Ich muzykę przepajają na wskroś intensywne odcienie zmysłowości, kwartety bywają tajemnicze i porywcze, spazmatyczne i kojące, pozostawiają słuchaczowi niezliczone możliwości interpretacji. Ale jedno jest pewne – mają w sobie pazur, który sprawia, że są uwielbiane wśród szerokiej publiczności.W omówieniu do płyty znana polska krytyczka muzyczna i blogerka – Dorota Szwarcman – pisze: „Każdy z czołowych polskich zespołów kwartetowych – więc w końcu również i Meccore String Quartet – prędzej czy później mierzy się z oboma dziełami Karola Szymanowskiego z tego gatunku. To po prostu obowiązek, ponieważ w polskiej literaturze muzycznej są to dzieła wyjątkowe. Tak jak wielki talent Szymanowskiego rozkwitł w Polsce przełomu XIX i XX wieku niby egzotyczny kwiat, tak oba jego kwartety smyczkowe jawią się, jako egzotyczne kwiaty na tle dotychczasowych polskich kwartetów (...). Utwory Szymanowskiego objawiły się nagle i ukazały zupełnie inny, głęboko osobisty świat” – i dodaje także na temat kwartetu Debussy’ego: „Prawykonanie odbyło się 29 grudnia w 1893 r. w Societé Nationale w Paryżu w wykonaniu samego Eugene’a Ysaye’a z jego kwartetem smyczkowym. Utwór został początkowo przyjęty przez krytykę dość chłodno, nawet życzliwa recenzja w Le Guide Musical wytykała mu „wpływy młodej Rosji”. Także wykonanie dzieła w Brukseli w rok później nie wywołało entuzjazmu: anonimowy krytyk w Le Patriote z jednej strony dopatrzył się w Kwartecie „impresjonizmu” (co wówczas zapewne miało być inwektywą), z drugiej zarzucił kompozytorowi oscylowanie między Borodinem a Griegiem i Wagnerem. W innej recenzji można było też przeczytać o „orientalizmie przypominającym ulice Kairu na Wystawie 1889”, padło też określenie „puentylizm”. „Dokąd nas ta szkoła (puentylizmu muzycznego i ogólnego amorfizmu) zawiedzie, do czego dojdzie, trudno przewidzieć, i nie nasza to sprawa. Wnuki nasze zadecydują o tym i poczytają nas być może za wsteczników, żeśmy nie potrafili zrozumieć Debussy’ego” – pisał Maurice Kufferath w Le Guide Musical. W istocie tak właśnie się stało: trudno dziś właściwie powiedzieć, czemu ta łagodna i jeszcze stosunkowo mało rewolucyjna muzyka wzbudzała takie protesty. Dziś słuchamy jej, jako zapowiedzi późniejszego, naprawdę rewolucyjnego Debussy’ego”.Nagrań dokonano dzięki wsparciu fundacji Irene Steels-Wilsing Stiftung w Filharmonii Świętokrzyskiej im. Oskara Kolberga w Kielcach, a nad ich jakością czuwali znakomici reżyserzy dźwięku: Thomas Bössl oraz Leonie Wagner. Pozostając pod opieką prestiżowego Warner Classics zespół zdecydował się na promocję rodzimej marki.

Przed nimi nie zrobił tego nikt. Genialne brytyjskie trio Muse uwieczniło swój kapitalny występ na Stadionie Olimpijskim w Rzymie z lipca 2013 na najnowocześniejszych kamerach i teraz dzieli się efektem z milionami fanów na całym świecie w najwyższej możliwej rozdzielczości! "Live At Rome Olympic Stadium" to moc niezapomnianych wrażeń, sposobność do przekonania się, jak wielkim zespołem na żywo jest Muse. Krytycy, którzy już widzieli "Live At Rome Olympic Stadium", nie mają wątpliwości, że materiał zarejestrowany w rozdzielczości 4K Ultra High Definition, czyli dwukrotnie lepszej od Full High Definition, to arcydzieło. "Ci faceci nie są z tego świata" – napisał recenzent "The Sun". "Ten koncert to odpowiednik amerykańskiej kinowej superprodukcji" – zachwyca się jego kolega z "The Times". I trudno się tym zachwytom dziwić, bo wrażenia wizualne podczas wykonywania wielkich hitów (i tych nieco mniejszych też) przez Muse są nieprawdopodobne. Tylu detali dotyczących publiczności, zespołu na estradzie i samej areny występu, nigdy wcześniej nie można było dostrzec na żadnym wizualnym materiale koncertowym! Jeśli dodamy do tego, że muzycy Muse przykładają ogromną wagę do wizualnej oprawy swoich koncertów, wystroju sceny, efektów specjalnych, to pozostaje dojść do jedynego słusznego wniosku – "Live At Rome Olympic Stadium" trzeba bezwzględnie zobaczyć!

„The Pleasure Principle” był trzecim albumem Gary`ego Numana i pierwszym wydanym pod własnym nazwiskiem. Wyznaczył moment, w którym stał się wielką, międzynarodową gwiazdą, wchodząc w Stanach Zjednoczonych do Top 10 z piosenką Cars i do Top 20 z całym albumem. Był sporym zaskoczeniem dla konserwatywnego amerykańskiego odbiorcy, gdyż na płycie nie było gitar, ani konwencjonalnych piosenkowych struktur (Cars nawet nie miał refrenu). To pokazało, że pomysłowość jest wstanie przełamać wszelkie bariery w muzyce popularnej.Pioniersko elektroniczny „The Pleasure Principle” stał się bardziej popularny niż dzieła Kraftwerk czy słynna berlińska trylogia Davida Bowie. Teraz, ten trudno dostępny na płycie winylowej album, ponownie pojawił się na półkach sklepowych. Płyta została wytłoczona na tradycyjnym czarnym winylu, z plików o wysokiej jakości (96 khz / 24 bit transfer z oryginalnej taśmy matki), który przygotował John Dent w Loud Mastering.

Tracklista:Side A1. Śpij kochanie, śpij2. To nie ptak3. 100 lat młodej parze4. Byłam różą 5. Trudno kochać Side B1. Prawy do lewego2. Ta-Bakiera3. Caje Sukarije4. Jeśli Bóg istnieje 5. Nie ma, nie ma Ciebie

Aż trudno uwierzyć, ale po latach wydawania przebojowych singli MØ wraca z dopiero drugą własną płytą studyjną. Od czasu wydania debiutanckiego krążka 4 lata temu MØ stała się jedną z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie muzyki pop. Od czasu wydania w 2014 roku krążka "No Mythologies To Follow" regularnie gości playlistach radiowych i streamingowych, zarówno w swoich utworach, jak i kompozycjach innych artystów. W 2017 r. wydała EP-kę When I Was Young EP, a wcześniej przez trzy lata zaskakiwała niezliczoną ilością hitów, w nagraniu których brała udział, m.in. "Lean On" z Major Lazer - jednym z najcześciej odtwarzanych utworów w historii streamingu. Pojawiała się u boku takich wykonawców jak Justin Bieber, Charli XCX czy Snakehips. W samym 2018 roku wydała utwory z Diplo ("Get It Right"), Jackiem Antonoffem ("Never Fall In Love"), ALMĄ ("Dance For Me") czy Noah Cyrus ("We Are F**ked"). Na Forever Neverland poza kolaboracją z Diplo w kawałku "Sun In Our Eyes" usłyszymy też single "Nostalgia", "Way Down", duet z amerykańską wokalistką Empress Of ("Red Wine") a także ponownie wspólny utwór z Charli XCX ("If it’s Over"), z którą MØ współpracowała przy mixtape’ach Number 1 Angel i Pop 2.

Trudno uwierzyć, że to już 75 płyta legendarnych The Tallis Scholars i Petera Phillipsa. „Perfect Polyphony” to tytuł, który zdaje się idealnie podsumowywać ich dotychczasowe osiągnięcia, które śmiało odczytywać jako skuteczne dążenie do perfekcyjnego brzmienia. Punktem centralnym repertuaru jest Missa Papae Marcelli Palestriny, która towarzyszyła podczas debiutowego nagrania Anglików w 1977 roku. Wraz z innymi utworami mistrzów polifonii XV i XVI wieku album ten stanowi kwintesencje wysmakowanego stylu jednego z najlepszych chórów na świecie z jak zawsze rewelacyjnym Phillipsem w roli dyrygenta.