» » życia » Strona 2

Ludwig van Beethoven to jeden z największych i najbardziej utalentowanych kompozytorów w historii muzyki. Należał do tzw. grupy „klasyków wiedeńskich” i zapoczątkował romantyzm w muzyce. Twórczość L. van Beethovena to doskonałe połączenie formy z emocjonalnością, a także klasycyzmu i romantyzmu. Dzieła tego kompozytora wyrażają idee wolności, zachwytu nad pięknem natury i życia oraz postulat wzajemnego braterstwa i uznania godności jednostki.  


  • Wykonawca Consortium Classicum
  • Data premiery 1996-01-01
  • Nośnik CD

„Countdown” to czwarty studyjny album Dawida Kwiatkowskiego. Jest to pierwszy album wokalisty, na którym nie zostały użyte żadne żywe instrumenty oraz taki, na którym znajdują się utwory tylko w języku angielskim. „Countdown” jest całkowicie wyprodukowany przez kanadyjskiego producenta- Konrad OldMoney.Nad albumem, poza Dawidem i jego producentem pracowało kilkanaście osób z całego świata: USA, Kanady, Indii, Australii, Japonii, Holandii, oraz oczywiście Polski.Autorem okładki jest Archan Nair- ogromnie popularny indyjski Artysta-grafik. Zawartość albumu jest podana w mocno nowoczesnym, elektronicznym brzmieniu. Treść tekstów opowiada wiele historii z życia mężczyzn, którzy brali udział w produkcji wydawnictwa. Historie te w połączeniu z doświadczeniami młodego wokalisty stworzyły bardzo spójną, ciekawą całość.Wiele z tych opowieści przekazanych jest bardzo dosłownie i bezkompromisowo, co różni ten album od poprzednich. Porusza tematy miłości- tej pięknej i tej tragicznej, a wszystko połączone jest kanadyjsko-amerykańskim brzmieniem producenta. Mówi też o bardzo ważnych aspektach życia jak patrzenie na pozytywne strony wielu sytuacji i bardzo osobiste spojrzenie na rozwój, walkę ze sobą i swoimi przeciwnościami. Wydawnictwo to 2-płytowe wydanie, gdzie znajdujemy 17 utworów - 8 wersji z udziałem samego Dawida i 9 w duetach. Dawid opisuje płytę kilkoma zdaniami: „Jest to bardzo osobisty album, chociaż tym razem pozwoliłem tę „osobistość” opisać innym osobom, nie tylko sobie. Nie chciałem nic pomiędzy, nie chciałem nic prostego, nie chciałem nic słodkiego. Napisaliśmy tę płytę nasiąknięci wieloma różnymi emocjami, w większości bardzo mocnymi chwilami z naszego życia. Naszego- mojego, mojego producenta i kilku innych Artystów, z którymi stworzyliśmy „Countdown”. I ten album taki właśnie jest- mocny i emocjonalny. Jak nasze życie. Poruszamy tu bardzo refleksyjnie tematy wielu twarzy miłości i jej, czasami, złych skutków. Mówimy wprost o tym, że życie zaskakuje, a my możemy je kierować w stronę, którą sobie sami wybierzemy. Niestety bardzo często skutki tych decyzji są tragiczne.Myślę, że wiele osób po przesłuchaniu tej płyty dostanie kopa do działania, zwłaszcza że to bardzo taneczny krążek”.


  • Wykonawca Kwiatkowski Dawid
  • Data premiery 2016-12-16
  • Nośnik CD
Więcej

Przygotowując kolekcję archiwalnych nagrań Noela Cowarda, których artysta dokonał dla HMV, kierowaliśmy się dwoma głównymi założeniami. Po pierwsze nagrania, które obejmują okres 25 lat, powinny być uporządkowane chronologicznie, niezależnie od faktu, że Noel często sięgał po dzieła wcześniejsze, gdy nagrywał w studio, a zatem chronologia nagrań niewiele ma wspólnego z chronologią powstania poszczególnych kompozycji. Po drugie zaś, zawsze, gdy tylko mieliśmy taki wybór, staraliśmy się sięgać po solowe nagrania samego Noela. Zatem, choć Gertrude Lawrence, Yvonne Printemps ora kilka innych gwiazd pojawiają się także w niniejszym albumie, poszukiwaliśmy nie tyle soundtracków czy nagrań obsadowych, ale głosu Noela Cowarda we własnej osobie. Ponad 70 czy nawet 80 nagrań, które znalazły się w tym albumie prezentują Noela śpiewającego swoje własne piosenki: rzadkie wyjątki stanowią utwory wykonywane przez Cole’a Portera, Jerome’a Kerna czy Carroll Gibbons, a także przemówienie Clemence Dane, które uformowało część jego wojennych koncertów dla żołnierzy.Dokumenty zachowane przez HMV pokazuję, że Noel udał się najpierw do jednego z ich studiów w Sierpniu 1925 r. aby nagrać piosenki z „On With The Dance” w tym „Poor Little Rich Girl”. Zostały one jednak odrzucone z notatką „za słaby głos”. I dopiero w kwietniu 1928 r. Cowart powrócił, aby nagrać „A Room With A Wiew”. Rozpoczął tym samym kontrakt z HMV, który trwał nieprzerwanie, nawet pomimo wojny, aż do czerwca 1952 r.  Legenda Noela CowardaJedwabne, powłóczyste ubranie, cygarniczka w reku, zaciśnięty uśmiech na twarzy i wrodzony talent do zabawiania – zawsze drobny i szczupły, nie pasował do ówczesnej rzeczywistości. Kiedy zaczął pisać swoją pierwszą biografię ponad dwadzieścia lat temu, jakoś tak sobie wyobrażałem, że urodził się w zamożnej rodzinie w Londynie -Myfair lub co gorsza w Belgravi. Niestety, nie miał takich początków ani takiego szczęścia. "Urodziłem się w Teddington, Middlesex, w zwykłej mieszczańskiej, średniozamożnej rodzinie, ale nie byłem ulicznikiem, nie szlifowałem bruków, tak jak to zawsze, niezgodnie z prawdą twierdziła Gertruda Lawrence. Moim pierwszym wspomnieniem nie było skrzypienie kół powozu, ponieważ go nie mieliśmy...".Noel urodził się w sam raz na Boże Narodzenie (stąd imię) w dniu 16 grudnia 1899. Jego rodzice spotkali się podczas próby chóru w miejscowym kościele. Ojciec był stroicielem fortepianów, niezbyt dobrym, ale rodzina była bardzo muzykalna. Jeden z dziadków był organistą w Crystal Palace, a wuj grał na lokalnych wiejskich uroczystościach. To było na początku 1910 roku, kiedy oko pani Coward trafiło na reklamę w Daily Mirror ogłaszającą poszukiwania "utalentowanego chłopca z atrakcyjnym wyglądem" do stawienia się na planie produkcji „The Goldfish” reżyserowanej przez Lilę Field. Na reklamę odpowiedziała od razu. Noel dostał się na przesłuchanie i powiedziano jej, że mógłby zagrać księcia Mussel za opłatą jeden i pół gwinei tygodniowo. Nastąpiła chwila ciszy, po czym pani Coward zamruczała, że niestety, nie może sobie na to pozwolić; Panna Field zaśmiała się uprzejmie, po czym wyjaśniła że to ona będzie płacić, a Noel będzie miał swoją pierwszą pracę. Skorzystał z zaoferowanej szansy podróżowania: w 1913 roku wyruszył do Manchesteru aby zagrać Hannele na scenie z grupą dziesięciu innych dzieci, z których: „jedno miało na sobie czarny aksamitny kapelusz wojskowy ze szpicem. Jej twarz była daleka od ładnej, ale niezwykle żywa. Była bardzo na czasie, nosiła torebkę z puderniczką i często hojnie obsypywała zadarty nos. Powiedziała mi, że ma na imię Gertrude Lawrence ale ja nazwałem ją Gert, występowała w Miracle w Olimpii i była Finellą w Gaiety Theatre w Manchesterze. Potem dała mi pomarańczę i opowiedziała kilka lekko sprośnych historyjek. Od tego momentu ją pokochałem”.Jeśli cokolwiek miało większe znaczenia dla Cowarda niż teatralne dzieciństwo to było to pierwsze spotkanie z kobietą, dla której napisał wiele swych najlepszych piosenek i niektóre spośród najlepszych spektakli. Pomimo znanej powszechnie orientacji homoseksualnej Cowarda, Gertrude Lawrence była bez wątpienia najważniejszą postacią nie tylko w jego piosenkach i spektaklach, ale też w życiu prywatnym. Była dlań partnerką, która najbardziej kochała pracę, a jej przedwczesna śmierć (na raka) zabrała wielką część jego serca i zostawiła go na dwadzieścia lat życia z poczuciem nieutulonego żalu.Noel podczas pierwszej wojny światowej i w swych młodzieńczych latach występował w takich klasykach jak „Piotruś Pan” i „Ciotka Charley”. Udało mu się nawet zrobić wówczas swój pierwszy film pt. „Hearts of the World”, za który płacono mu £1. Jednak świat filmu nie zrobił na nim wielkiego wrażenia i bardzo szybko znalazł się z powrotem w teatrze.Przez chwilę wojna groziła przerwaniem jego kariery. Jednak po kilku tygodniach pracy z „Artists Riffles” upadł i doznał poważnego wstrząśnienia mózgu. Otrzymał rentę w wysokości siedmiu szylingów tygodniowo, dzięki czemu wrócił na scenę. Na początku 1920 roku, piosenki, skecze a nawet komedie pełnometrażowe wprost wylewały się z niego nieprzerwanym strumieniem, a jedna została nawet wystawiona na scenie Londynie, tuż przed jego 21. urodzinami. Sukces nie był duży, ale stał się pretekstem dla kolumn plotkarskich. „Jest coś podobnego do Puck'a w najmłodszym londyńskimdramaturgu" – pisał Daily Dispatch – „w jego wąskich, skośnych, szaro-zielonych oczach, elegancji i w pośpiechu zaczesanych włosach. Jest zwinny jak młody jeleń a gdybyś powiedział mu, że jest jednym z trzech najlepszych tancerzy w mieście, zdziwienie z istnienia pozostałych dwóch byłoby równe jego niedowierzaniu”.Wyprawa do Ameryki zostawiła go bez grosza i praktycznie bez środków do życia na Broadwayu. Skomentował to słowami: "Moja wiara we własny talent pozostaje niezachwiana, ale błędem było zbyt optymistyczne założenie, że Amerykanie będą wystarczająco spostrzegawczy, aby zobaczyć mnie w tym samym świetle, w którym ja widziałem siebie".Nowy Jork podsunął Noelowi pomysły dla kilku późniejszych sztuk, w tym „Hay Fever”, która była oparta na jego weekendowych odwiedzinach w domu ekscentrycznej aktorki Laurette Taylor. W ciągu kilku miesięcy po powrocie do Londynu zaczął pisać rewię, która miała przynieść mu początki sławy na West End. „London Calling” ponownie połączył go z Gertrudą Lawrence, dla której pisał swój pierwszy przebój „Parisian Pierrot". Spektakl pozwolił Noelowi śpiewać, tańczyć i działać z nieokiełznaną siłą, choć recenzje były raczej mieszane. W jednej z nich krytyk nie pozostawił na artyście suchej nitki, pisząc: „Pan Coward powinien występować tylko prywatnie, dla swych przyjaciół”.Noel wiedział, że nie wystarczy być zwykłym chłopcem z Teddington aby przyciągnąć widownię. Wymagany był w tamtych czasach rodzaj elegancji, odpowiedni sposób mówienia, arystokratyczny przepych. Nie przychodziło mu to łatwo ze względu na jego zadziorny charakter i zbyt nerwowe wypowiadanie się na scenie. Także treść jego wczesnych piosenek nie była w zgodzie z ówczesnym duchem czasu: „Dance Little Lady” i „Poor Little Rich Girl” nie są w rzeczywistości uwielbieniem hedonizmu lat 20. a surowymi ostrzeżeniami moralnymi przed wybraniem złej drogi, przed tym, co dzieje się w świecie koktajli i śmiechu. Noel był znacznie bardziej purytański i oddany wiktoriańskim wartościom ciężkiej pracy, niż to wynikało z udzielanych przez niego w owym czasie nonszalanckich wywiadów. W czasie, spektakli „London Calling” (którego był charakterystyczną gwiazdą, autorem tekstów i częściowo także kompozytorem) wszystko się dla Noela zmieniło. Pewnego wieczoru po koncercie w klubie przypadkiem spotkał przyjaciela, którego matka otaczała się mężczyznami młodszymi nawet niż jej syn. Wtedy właśnie Noel postanowił, że będzie to początek sztuki. Zatytułował ją „The Vortex” i wystawił ją po raz pierwszy pod koniec 1924 roku w małym teatrze w Hampstead. Ledwie udało mu się ocalić scenariusz przed ocenzurowaniem przez Lorda Szambelana, który uważał motywy narkotyków i seksu za zbyt skandaliczne nawet w Hampstead, ale Coward po raz kolejny napisał surowe moralne ostrzeżenie o szkodliwości rozwiązłości i rozpusty. Dzięki wyrazistej grze samego dramaturga sztuka odniosła ogromny sukces.„Byłem fotografowany udzielałem wywiadu i byłem fotografowany ponownie. Na ulicy. W parku. W mojej garderobie. Przy fortepianie. Z moją drogą, starą matką. I nawet siedząc łóżku, gdy wyglądałem jak oszołomiony narkotykami chiński iluzjonista". „The Vortex” wystawiono na West End w 25. urodziny Noela w 1924 roku. Był pierwszym młodym-gniewnym na Shaftesbury Avenue, a „The Vortex” uznano za pierwszą prawdziwie nowoczesną sztukę owego czasu, która ukazała mniej atrakcyjne kulisy życia High Society w połowie lat 20.W ciągu roku Coward wystawił kolejną rewię „On with a dance”, a także dwie komedie: „Hay Fever” i” Fallen Angels”. Działał też jednocześnie w Londynie. Jego spektakle pozostały bezkonkurencyjne, aż do pojawienia się Ayckbourna i Lloyda Webbera pół wieku później. Ale nagły sukces na taką skalę przyniósł problemy: po amerykańskim sukcesie „The Vortex” przyszło załamanie nerwowe. Przez chwilę Noel był przekonany, że w wieku 27 lat wypalił się i nie jest już w stanie napisać ani jednego słowa więcej, ani jednej nuty. Uczucie beznadzieji trwało aż do momentu gdy położył się na hawajskiej plaży, a w głowie pojawił się zalążek muzyki do „Room with a view”, po czym niezwłocznie ze swym pomysłem powrócił do Londynu .Jego problemy jednak jeszcze się nie zakończyły. Jakby w odpowiedzi na sukces, prasa zasypała go niepochlebnymi artykułami, a publiczność odwróciła się gwałtownie wobec dwóch nowych spektakli: „Home chat” i „Sirocco”. Wprawdzie nie pojawił się sam na scenie, ale musiał przyjąć na siebie siłę gwizdów w wieczór premiery. Po „Sirocco” ponoć splunął za sceną. „Przytaczane często powody jego porażki były bardzo interesujące i zróżnicowane. Niektórzy twierdzą, że teatr był zbyt duży. Prasa, z kilkoma wyjątkami, okrzyknęła, że spektakl był nudny, nierealny, niemoralny, a opinia publiczna, przykro mi to mówić, w ogóle go nie zrozumiała”. Kariera Cowarda wahała się jeszcze do końca lat 20. aż do niezwykłego hat-tricku. W ciągu trzech lat od 1929 do 1931 roku Noel napisał i wystawił wiedeńską operetkę „Bitter Sweet”, wielką komedię romantyczną opartą o historię jego związku z Gertrudą Lawrence („Private Life”), a także historyczną epopeję („Cavalcade”), która w pewien sposób obejmowała jego życie i oddawała intensywne uczucia patriotyczne, jakie żywił względem Anglii i języka angielskiego w czasach wojennych, w czasach kryzysu gospodarczego i społecznego.Mimo epickiego rozmachu „Cavalcade” i nostalgicznego blasku „Bitter Sweet” to właśnie „Private Lives” Coward uznał za swoje największe arcydzieło. Sztuka ukazuje światła i cienie relacji dwojga ludzi, którzy jednocześnie nie mogą bez siebie żyć, ale też rozdzierająco niezdolni są do życia razem… Noel napisał „Private Lives” dla Gertie (w ciągu trzech dni, podczas podróży na Dalekim Wschodzie) bo jej to obiecał, a wiedział, że jej delikatny głos nie sprosta partii wokalnej w „Bitter Sweet”. Sama Gertruda była dziwnie niechętna oryginalnemu scenariuszowi. "Nic nie może być ustalone" krzyczała zdenerwowana. Noel odpowiedział: "Jedyną rzeczą, która zostanie ustalona to będzie twój występ".„Private Lives” Coward wystawiał przez trzy miesiące w Londynie i przez kolejne trzy na Broadwayu. Potem oddał się pracy nad spektaklem, który już dawno obiecał przyjaciołom z Broadwayu „The Lunts: Design for Living”. Ta trójstronna komedia ponownie odwoływała się do tematu relacji ludzi zupełnie do siebie niedopasowanych, których łączy bardzo bliska, nierozerwalna wręcz więź. W sztuce widoczne jest wiele wątków autobiograficznych. Główni bohaterowie, to artystyści, którzy nie są w stanie poradzić sobie z wielkim sukcesem. Nie potrafią też zbudować satysfakcjonujących i zdrowych relacji emocjonalnych i seksualnych.W połowie 1930 r. Coward stworzył kolejną Rewię „Words and Music” i następną operetkę „Conversation Piece”. Potem przyszedł czas na kolejne spotkanie z Gertie i znów jechali na jednym wózku. Dali cykl dziewięciu krótkich przedstawień w zmieniającym się nocnym repertuarze pod ogólnym tytułem „Tonight at 8.30”. Pod koniec występów na Broadwayu, Gertie osiedliła się na stałe w Ameryce i ogłosiła swój zamiar pracowania tylko w prostych sztukach. „Nareszcie dobre posunięcie” stwierdził Coward. „Ale twoja matka nie będzie zadowolona” dodał. Rok lub dwa później ogłosiła swoje małżeństwo z amerykańskim właścicielem teatru Richardem Aldrichem. "Droga Pani A. Brawo, brawo, nareszcie jesteś pozbawiona dziewictwa a i tak kocham cię, jak każdego innego dnia” napisał do niej wówczas Noel Coward.Druga połowa 1930 r. zaowocowała jeszcze tylko jedną niewielką operetką i kolejną rewią. Coward, już samotny, zależny tylko od sceny i romantycznego związku zaczął myśleć o autobiografii, krótkich opowiadaniach i dramatach. Po raz kolejny wyczuł zmianę nastrojów społecznych z nadejściem Monachium, a następnie wojny. Jego sztuki nie zaciemniały rzeczywistości, ale stały się bardziej interesujące w świecie, który mocno wykraczał poza romantyczny nastrój jego wcześniejszych dzieł. Sama wojna zastała go w Paryżu gdzie pracował. Potem nastąpiły niezliczone trasy koncertowe dla wojska, z którymi objechał niemal cały świat. Po powrocie do Anglii znalazł czas na napisanie „Blithe Spirit”. W 1940 r. odkrył na nowo magię kina. Wprawdzie wystąpił już jeden lub dwa razy jako aktor w filmie, ale w „In Which we Serve” wziął udział w całej produkcji jako pisarz, gwiazda i współpracownik reżysera Davida Lean'a. Zapytany na koniec roku 1945, czy można o nim powiedzieć, ze przetrwał wojnę, Noel odpowiedział: „Ja – jak matka Goddam – przetrwam zawsze". Ale świat, w którym przebywał jako kronikarz i krytyk, świat „Bright Young Things” został skazany na zagładę. Nagle okazało się się, że Noel przestał być modny w swoim kraju. Ale świat nadal gdzieś przecież istniał. Pod koniec 1940 r. Coward odkrył słoneczne miejsce. To na Jamajce zaczął spędzać większość swoich zim, po raz pierwszy wynajmując dom od Iana Fleminga przy Goldeneye, który przechrzcił na „Goldeneye, Nose, Throat” ze względu na panującą tam wilgoć. Potem kupił kilka akrów ziemi na obrzeżach Port Maria, gdzie zbudował dom, w którym jak się później okazało miał już mieszkać do śmierci. Tam zaczął malować i pisać swoją drugą autobiografię, a także kolejne sztuki i musicale. Został pochowany w swoim ogrodzie.Niestety na początku 1950 r. nadeszły dla artysty złe czasy. Jego menadżer Charles Cochran i jego ukochana Gertie Lawrence nagle zmarli. I mimo że napisał kilka lekkich hitów, w tym „Relatives Values and Quadrille”, czuł się w jakiś sposób zdystansowany i brakowało mu kontaktów z Anglią. Jednak wraz z kabaretem „Coronation Summer” pojawiła się zupełnie nowa publiczność i odnalazła zagubionego Noela w Café de Paris. Jeden z krytyków, patrząc na niego w kabarecie powiedział: „Wygląda jak kardynał, którego nagle poproszono aby uczestniczył w jakimś szaleńczym plemiennym obrzędzie”.Z Cafe de Paris Noel pojechał do Las Vegas, gdzie także znalazł nowych odbiorców dla swych piosenek, śpiewanych po raz pierwszy w rewii z 1920 r. „Świat traktuje mnie bardzo dobrze", powiedział w wywiadzie, „ale jak widzisz, ja też nie traktowałem go tak źle”. Podczas gdy Londyn uwielbiał młodych-gniewnych z Royal Court, Noel beztrosko skoncentrował się na filmach, musicalach na Broadwayu i sezonach kabaretowych, a także na amerykańskiej telewizji, jamajskich plenerach malarskich, a nawet balecie w Royal Festival Hall.O teatrze nie zapomniał. Choć wszystko na to wskazywało. Na początku 1960 r. rozpoczął się renesans Noela Cowarda we własnym kraju, którego punktem kulminacyjnym było wznowienie sztuki „Hay Fever” w National Theatre. On sam wyreżyserował spektakl, a Edith Evans wystąpiła w roli głównej. Będąc już nieco zapomnianą, Dame Edith regularnie powtarzała wiersz: „W pogodny dzień można zobaczyć Marlowa”, niestety Noel nie mógł wytrzymać dłużej: „w tej linijce” powiedział „w pogodny dzień można zobaczyć Marlowa”, „można zobaczyć i Marlowe'a i Beaumonta i Fletchera”. Wielbiciele Cowarda przybywali także aby zobaczyć gwiazdy, a wśród nich Judy Garland, Vivien Leigh, Lena Horne, Rudolfa Nureyev'a i Margot Fonteyn.Ale teraz, gdy koło krytyki dokonało pełnego obrotu, Coward przejął rolę wielkiego mentora brytyjskiego dramatu. Zostało mu wówczas niespełna dziesięć lat życia. W tym czasie nadeszło jeszcze kilka filmów. Po raz ostatni wystąpił na scenie w trzech własnych spektaklach pod koniec 1960 r. Po czym powrócił do swych długich jamajskich zim. „To przerażające, jak mało pozostało. Teraz każdy dzień jest dla mnie dywidendą, a jest tak dużo rzeczy, które chcę jeszcze zrobić... ale moje życie do tej pory nie pozostawiło żalu jakiegokolwiek rodzaju. Nie patrzę wstecz w gniewie ani nawet z łagodną wściekłością; wolę spojrzeć wstecz z przyjemnością i rozbawieniem” – powiedział w tym czasie Coward.„Śmierć nie jest dla mnie straszna, pod warunkiem, że nie będzie długa i bolesna. I oby taką nie była. Swoje 70. urodziny w 1969 r. zaznaczył tygodniowymi obchodami na scenie, ekranie i w telewizji i nazwał ten tydzień z właściwym sobie zgryźliwym humorem mianem „Wielki Tydzień” (Holly Week). Obchody zwieńczone zostały wiadomością, że miał wreszcie otrzymać tak długo oczekiwany i zasłużony tytuł szlachecki. „Obawiam się, że nie będę na obiedzie”, napisała do niego jego stara przyjaciółka Królowa Matka, „ale być może nie miałbyś nic przeciwko, aby były tam moje córki?”.Na początku 1973 roku zimował jak zwykle na ukochanej Jamajce. Pożegnał się ze swoją sekretarką Cole Lesley i aktorem Grahamem Payne (z tymi dwiema osobami dzielił życie od 1930 r.), wszedł na górę domu, w którym sypiał i pracował. Kilka godzin później zmarł w łóżku na zawał serca. Jego ostatnimi słowami były „Dobranoc moi kochani – Zobaczymy się jutro”.Dzień po jego śmierci The Guardian napisał „Zmarł, tak jak żył, bez użalania się nad sobą i z bezwzlędnym instynktem szybko opadającej kurtyny”. A Rebecca West napisała do swej przyjaciółki „To był niezwykle dystyngowany człowiek. Cierpki i suchy, ale nie jak pustynia, raczej cierpki jak najlepszego gatunku sherry”. Utwory Cowarda na całym świecie stale wracają do życia. Londynowi brakuje obecnie jedynie Noel Coward Theatre, ale nie wierzę, abyśmy mieli na niego czekać…* * The West End’s Albery Theatre został przemianowany na Noel Coward Theatre 1 czerwca 2006 r. Sheridan Morley (1992)(Sheridan Morley jest autorem pierwszej biografii Cowarda „A Talent to Amuse”, a także jednym z redaktorów „Pamiętników” artysty)Tracklista: CD 11. A Room with a View2. Dance, Little Lady3. Mary Make Believe4. Try to Learn to Love5. Lorelei6. The Dream Is Over7. Zigeuner8. World Weary9. Private Lives10. Half-Caste Woman11. Any Little Fish12. Cavalcade: Prologue13. Cavalcade: Vocal Selection I14. Lover of My Dreams”15. Cavalcade: Vocal Selection II16. Cavalcade: Epilogue17. Noel Coward Medley (part one)18. Noel Coward Medley (part two) CD 21. Let’s Say Goodbye2. The Party’s Over Now3. Something to Do with Spring4. Mad Dogs and Englishmen5. I’ll Follow My Secret Heart6. Melanie’s Aria (Part One)7. Melanie’s Aria (Part Two)8. I Travel Alone9. Most of Ev’ry Day10. Love in Bloom11. Fare Thee Well12. Mrs Worthington13. We Were So Young14. Then” / “Play Orchestra Play15. You Were There16. Has Anybody Seen Our Ship?17. Man about Town CD 31. Family Album2. Parisian Pierrot3. We Were Dancing4. Dearest Love5. Where Are the Songs We Sung?6. The Stately Homes of England7. Gipsy Melody8. Dearest Love9. I’ll See You Again10. Just Let Me Look at You11. Poor Little Rich Girl12. London Pride13. The Last Time I Saw Paris14. Could You Please Oblige Us with a Bren Gun?15. There Have Been Songs in England16. Imagine the Duchess’s Feelings17. It’s Only You18. Don’t Let’s Be Beastly to the Germans19. The Welcoming Land20. I’m Old Fashioned21. You’d Be So Nice to Come Home To CD 41. Sigh No More2. I Wonder What Happened to Him?3. Matelot4. Nina5. Never Again6. Wait a Bit, Joe7. Bright Was the Day8. This is a Changing World9. His Excellency Regrets10. One, Two, Three11. Uncle Harry12. I Never Knew13. I Saw No Shadow on the Sea14. Josephine15. Don’t Make Fun of the Fair16. Sail Away17. Noel Coward Medley (part one)18. Noel Coward Medley (part two)19. Why Does Love Get in the Way?20. I Like America21. Time and Again22. There Are Bad Times Just around the Corner


  • Wykonawca Coward Noel , Porter Cole , Kern Jerome , Gibbons Carroll
  • Data premiery 2016-03-11
  • Nośnik CD

„8siem”, jak nazwa wskazuje, to pierwsza płyta The Billa, która powstała w nowym składzie.W zespole pozostali Dariusz „Kefir” Śmietanka i Sebastian Stańczak, który grał już na „Historiach Prawdziwych”. Zmianie uległa sekcja rytmiczna. Na bębnach gra Artur „Artie” Woźniak, a na basie od 3 lat gra Gerard „Gere” Chodyra.Praca nad krążkiem rozpoczęła się w momencie pojawienia się nowego perkusisty - wyjątkowa pracowitość i bardzo duże umiejętności Artiego wniosły do zespołu powiew nowego i dodały energii, by próbować jeszcze raz.W sferze muzycznej dominował Sebek. To on skomponował 9 z 12 utworów na płycie. Teksty, jak zwykle napisał Kefir. Do warszawskiego Freeze Art Studio weszli w lutym. Oddając się pod opiekę Marcina „Marchewy” Mackiewicza,  stworzyli płytę, której brzmienia oczekiwali od lat. Doskonała atmosfera w studio i rok ciężkiej pracy na próbach, pozwoliły nagrać materiał w tempie, którego nikt się nie spodziewał. Brak powtórek podczas nagrywania i malutkie „brudy” pozostawione na nagraniach, powodują, że płyta momentami brzmi jak nagrywana na „setkę”, bardzo naturalnie i świeżo. W warstwie tekstowej dominuje egzystencjalizm. Niektóre tematy są kontynuacją opowieści rozpoczętych na „Historiach Prawdziwych”. Uwagę zwraca niezwykła jak na ten rodzaj przekazu (to przecież punk rock) pochwała życia.  „Bo w życiu najlepsze jest życie” to motto płyty a zarazem słowa kończącej płytę piosenki „Tu i teraz”. W odróżnieniu od poprzedniego krążka na „8siem” pojawiają się również tematy społeczne. „Ordery Chwały” to protest przeciwko wojnie, a „Wystarczy Być” dotyka zjawiska „polskiej gwiazdy” i zawodu „celebryta”.Płyta jest bardzo zróżnicowana brzmieniowo. Mieszają się tu bardzo ostre, prawie hard core’owe i metalowe riffy z typowym, melodyjnym punk rockiem. Jest też trochę wolniej i bardziej nastrojowo, pojawiają się dźwięki bazujące na stylistyce lat 60 – tych.Niektórzy mówią, że jest tu wszystko. I tak jest dobrze.


  • Wykonawca The Bill
  • Data premiery 2013-04-19
  • Nośnik CD
Więcej

Przeszli wyczerpujący i trudny „maraton treningowy”, podczas którego uczyli się śpiewania w parach, oddawania emocji, analizy utworów.Wysiłek ekipy się opłacił – na ekranie widzimy brawurowo roztańczonych aktorów i słyszymy porywające wersje przebojów, od których nie można się uwolnić długo po wyjściu z kina.Każda piosenka to perła polskiej muzyki… "Nie dokazuj" Marka Grechuty z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza, niezapomniany "Jej portret" Bogusława Meca z tekstem Jonasza Kofty, a także nowsze przeboje, jak "Warszawa" zespołu T.Love, "Szare miraże" Maanamu z 1980 roku i "Ale w koło jest wesoło" ze słynnej debiutanckiej płyty Perfectu to tylko niektóre wielkie przeboje zawarte na płycie.Film "#WszystkoGra" to opowieść o poszukiwaniu szczęścia, miłości i radości życia. Zosia próbuje zmienić świat za pomocą sztuki. Jej mama niespodziewanie spotyka na swojej drodze kogoś wyjątkowego, a babcia ukrywa tajemnicę z przeszłości. Te trzy niezwykłe kobiety spróbują ocalić rodzinny dom, który niespodziewanie może trafić w obce ręce. Przeżyją wiele, by ostatecznie dowiedzieć się, czego naprawdę pragną i co jest w życiu najważniejsze.


  • Wykonawca Various Artists
  • Data premiery 2016-04-29
  • Nośnik CD

"Tokio Hotel" to debiutancki album Szymiego Szymsa, który zostanie wydany nakładem QueQuality na przełomie czerwca i lipca bieżącego roku. Tytuł to duża alegoria obrazująca meandry umysłu artysty. Każdy z numerów tworzących krążek to symboliczny pokój, w którym raper w mocno ekshibicjonistyczny sposób opowiada o ostatnich miesiącach swojego życia. Głośno mówi o swoich marzeniach, upadkach i relacjach.


  • Wykonawca Szymi Szyms
  • Data premiery 2020-06-26
  • Nośnik CD
Więcej

Out of Nations to marzenie o przyszłym świecie, w którym ludzkość występuje przed narodowością. Lety, Jonas, Christian, Ayman, Charis, Fabian i Khalil połączyli się na muzycznym poziomie, zanim zdali sobie sprawę, że każdy z nich nosił inny paszport. Zespół tchnie nowe życie w znane gatunki, grając oryginalną, taneczną muzykę światową zakorzenioną w pop, funk i jazz. Melodie zostały napisane pomiędzy Nowy Yorkiem, Kairem, Bejrutem i Berlinem przez Lety, multiinstrumentalistkę, kompozytorkę, córkę urodzonego z egipskich i meksykańskich rodziców-imigrantów z przedmieść Ameryki. Inspiracją dla Lety były doświadczenia życia w USA, Europie i na Bliskim Wschodzie w latach 2010-2018 oraz świadomie odczuwane globalne fale rosnącej ksenofobii i przemocy na granicy bezpieczeństwa, które postrzegała jako przeszkodę do podróżowania, życia i myślenia "Out Of Nations" - ponad narodami. Muzycy: Lety EINaggar: tenor & soprano saxophones, clarinet, flute, nay Christian Tschuggnall: drums, minor percussion Charis Karantzas: electric guitar Jonas Cambien: piano, keyboards, synthezisers Ayman Mabrouk: percussion Ahmed Nazmi: electric bass oraz goście Tracklista: 1. Zenneh 2. Khafif (feat: Hazem Shaheen) 3. Tribute To A Time 4. Fiebre (feat: Juan Ospina) 5. Out Of Nations 6. Quest 7. Kurdmajor 8. Feluka (feat: Islam Chipsy) 9. Kamanga 10. Sellem (feat: Dina Wedidi) 11. Coda  


  • Wykonawca Out Of Nations
  • Data premiery 2018-08-31
  • Nośnik CD
Więcej

"Atlas", czyli drugi solowy album reprezentanta bytomskiego składu Dym Knf - Episa, zabiera nas w podróż po autentycznych przeżyciach samego autora płyty. Przekaz Episa zbudowany jest w 101 procentach na jego życiowym doświadczeniu, sytuacjach i towarzyszących mu emocjach. Krążek nawiązuje do wspomnień, dawnych wydarzeń, jego rodzinnej sytuacji oraz czasów teraźniejszych. Singiel "NGU" promujący ten album jest swoistym odzwierciedleniem tego, z czym Epis musiał zmierzyć się na swojej życiowej ścieżce. Prawdziwy mix doświadczeń prowadzących ze skrajności w skrajność. Dzisiaj twórca krążka pokazuje innym, że niekorzystne okoliczności w jakich się znajdą, nie muszą być wcale ostatecznym wyrokiem. Utożsamiany z motywacyjnym podejściem do codziennego życia, charakterystycznym wokalem i energicznymi produkcjami muzycznymi, Epis tworzy unikalny klimat uliczno-motywacyjny. Przodującym producentem całego projektu jest Phono CoZabit, którego wsparli: Wizier, Danex i Sokollo. Gościnnymi zwrotkami album wzbogaciła cała ekipa DYM KNF oraz Dedis, Mara MDM, Obserwator Świata Faktów i Marlena Patynko. Gramofonami swoje kwestie dołożył BeDeZet(BDZ).


  • Wykonawca Epis Dym KNF
  • Data premiery 2019-11-01
  • Nośnik CD
Więcej

Krążek „The Day Is My Enemy” zabiera słuchaczy w podróż po ciemnych zakamarkach miejskiego życia nocnego, gdzie gniew jest wiecznie odczuwalną energią czającą się pod powierzchnią pozornego spokoju.


  • Wykonawca The Prodigy
  • Data premiery 2015-03-30
  • Nośnik Płyta Analogowa
Więcej

Natchnęły twórców jednego z najbardziej kasowych filmów w historii. Artystki z Cantus – norweskiego chóru wykonującego piosenkę z czołówki animowanego hitu Disneya - Frozen – nakładem Decca Records wydają album zatytułowany Northern Lights. Cantus, poza wykonaniem czołówki filmu, swoimi tradycyjnymi sukniami (bunadami) zainspirowały krój filmowych kostiumów. Od nich zostały też zaczerpnięte postacie silnych, odpornych na trudy życia bohaterek oraz motywy siostrzanej miłości. 32 mieszkanki przepięknie położonego Trondheim, miasta o populacji zaledwie 170,000 osób, sprawiły że eteryczne dźwięki norweskiej muzyki poznał cały świat. Podczas swojej pierwszej podróży do skandynawskiego kraju producenci Frozen zatrzymali się w pierwszym napotkanym sklepie. Kupili tam kilka płyt kompaktowych, które miały umilić im czas spędzony w trasie. Odkrywając piękno norweskiej ziemi, producenci odkryli też brzmienie Cantus oraz yoik’ – tradycyjną piosenkę ludności saamskiej i krajów nordyckich. Tak jak w przypadku niektórych rdzennych kultur Ameryki, yoik często imituje dźwięki natury, co doskonale słychać w wielu utworach z nowego albumu Cantus. Singiel, ‘Vuelie’ – czyli ‘Piesń Ziemi’ – miesza niebiańskie głosy żeńskiego chóru z powtarzającym się, monotonnym wręcz śpiewem, przywodzącym na myśl opady deszczu bądź śniegu. Dzięki filmowi Disneya, kompozytor utworu - Frode Fjellheim zyskał, podobnie jak chór, wielki rozgłos na całym świecie. Sławą okryła się w istocie cała Norwegia. Od premiery filmu w 2013 roku, kraj ten zaobserwował 20-procentowy wzrost turystyki. Skandynawskie państwo stało się celem podróży nie tylko miłośników Disneya, lecz także łowców przygód, którzy zapragnęli doświadczyć perypetii bohaterów Frozen na własnej skórze. Frode komentuje: “Mamy nadzieję, że ten album ukaże światu bogactwo dziedzictwa kulturowego Norwegii. Jestem dumny z chóru, pracowaliśmy nad tymi nagraniami bardzo ciężko. Nasza praca dawała nam jednak mnóstwo przyjemności i satysfakcji”. Od momentu założenia chóru w 1986 roku, Cantus był prowadzony przez wielką osobistość norweskiej dyrygentury- Tove Ramlo-Ystad. Jako śpiewaczka i Kierownik Artystyczny chóru, Tove skupia się na czystości i przejrzystości partii wokalnych. Wierząc w piękno naturalnego brzmienia, jednocześnie dba o zachowanie niezbędnej dla chóru homogeniczności. To harmonijne, a zarazem zadziwiająco indywidualne brzmienie doskonale sprawdza się zarówno w norweskiej muzyce ludowej, jak i współczesnej, i jest znakiem rozpoznawczym Cantus. Członkiniami chóru są kobiety od dwudziestego do czterdziestego roku życia. Każda z nich, oprócz śpiewania, zajmuje się czymś na stałe. Są tu zatem studentki, pielęgniarki, fryzjerki, prawniczki i architektki. Mocna więź pomiędzy chórzystkami a charyzmatyczną dyrygent rzuca się w oczy podczas koncertów i nagrań. Więź ta jest z pewnością jedną z tajemnic sukcesu, który odniósł Cantus. Album został nagrany w Trondheim pod czujnym, producenckim okiem Jona Cohena, który wyprodukował wiele znakomitych nagrań muzyki klasycznej. Cohen został dotychczas uhonorowany aż siedemnastoma nagrodami Classical Brit.


  • Wykonawca Cantus
  • Data premiery 2017-07-14
  • Nośnik CD
Więcej