
Wydawnictwo zawiera 2 płyty CD zapakowane dodatkowo w kartonik. Zawartość to 24 utwory z muzyką do medytacji.
- Wykonawca Various Artists
- Data premiery 2014-07-31
- Nośnik CD
- Muzyka relaksacyjna / Medytacyjna
- 5-02-2019, 20:04
- 0
- 0
- admin

Wydawnictwo zawiera 2 płyty CD zapakowane dodatkowo w kartonik. Zawartość to 24 utwory z muzyką do medytacji.

Są ludzie, których można określić jednym zdaniem, czasami jednym słowem. Są ludzie, dla których życie to czasami logiczny, czasami mniej logiczny ciąg zdarzeń. Są ludzie, którzy żyją w zgodzie z otaczającą ich rzeczywistością, biernie przyjmując to, co los im niesie. I są ludzie, do których nie pasuje żadne z poprzednich określeń, dla których życie to temat. I którzy nie są optymistami... W tej ostatniej grupie jest Mirosław Czyżykiewicz. Mirosław Czyżykiewicz nie jest optymistą. Ale nie jest też pesymistą... Po "Ave" i "Superacie", dziś do rąk wcale niemałej liczby miłośników mowy wiązanej, okraszonej niebanalną muzyką, trafia kolejne dzieło Artysty - album ALLEZ!. ALLEZ! to swoisty collage, na który składają się obrazy: bardzo osobistego widzenia świata (w utworze tytułowym oraz w "Pieśni na powitanie"), oryginalna publicystyka, komentująca smutną teraźniejszość i niedaleką przeszłość (w tekstach Josifa Brodskiego), przeplatane to wszystko subtelną erotyką Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ("Berceuse"), samego Mirka ("To nawet gdybym…") i ponownie Brodskiego ("Szkoda, że Cię tu nie ma"), przejmującym zapisem umierania autorstwa Jacka Karczmarskiego (Tunel) i równie poruszającym wspomnieniem Mirka o Mamie (Mama ma). Całości dopełniają: autoironiczny obraz nieporadnego wchodzenia Autora w emocjonalną dojrzałość w utworze pt. "Z trzydziestką na karku", gorzkie rozważania Jana Wołka o niespełnieniu ("Łeb róży") oraz żartobliwy "Lament" Przemysława Borkowskiego, ilustrowane muzyką Jerzego Satanowskiego z wokalną pomocą Hanny Banaszak. Płytę kończy żałosna skarga pt. "Anioł bezdomny" nagrana na wrocławskim rynku podczas Przeglądu Piosenki Autorskiej w kwietniu 2004 r. (EMI Music Poland)

„Macie przed sobą płytę artysty niezwykłego. Artysty pełnego pasji. Jego muzyczna pasja jest cholernie zaraźliwa, sprawia, że człowiek słuchający tej muzyki bardziej kocha, staje się silniejszy, wrażliwieje. Robert Mróz i jego muzyka stanowią całość. W tym materiale Robert użył poza sekcją, orkiestry symfonicznej z Kalisza. Głęboko wierzę, że muzyka Roberta Mroza ukoi i zabliźni rany osób nieszczęśliwych. Szczęśliwym zaś uświadomi, że najważniejszym uczuciem w życiu jest miłość”. Marek Dyjak – tak właśnie mówił o tym albumie. I właściwie nie potrzeba większej rekomendacji. „Droga ku zachodowi”, bo tak nazywa się album, to debiut Roberta Mroza. Artysty, który na co dzień nie jest związany z muzyką, ale muzyka gra w jego duszy już od dawna. Poetyckie teksty Jana Kondraka, aranżacje Marcina Partyki w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Kaliskiej, z udziałem Adama Klocka oraz duety z fenomenalną Iwoną Loranc dały nastrojowy efekt. Ciepły głos artysty, piękne teksty i melodia, spokojna i nostalgiczna – to coś dla wielbicieli Grzegorza Turnaua, Adama Nowaka czy wspomnianego na wstępie Marka Dyjaka. A co o płycie mówi Robert Mróz: „Droga ku zachodowi”to płyta bardzo osobista. Chociaż każdy z nas ma swoją „drogę ku zachodowi”, dla mojego pokolenia określenie „ku zachodowi” miało znaczenie szczególne. Zachód był synonimem lepszego życia, podążania za marzeniami. Moja droga ku zachodowi to droga, w której najważniejsi byli i są ludzie. Wyruszamy razem, nasze drogi się rozchodzą, droga meandruje, za kolejnym wzniesieniem nasze ścieżki schodzą się lub nie, z jednymi nam po drodze, podają nam rękę lub my wyciągamy dłoń, innych widzimy z innej perspektywy albo tracimy kontakt. Zostali gdzieś za nami albo pobiegli do przodu i nie zawsze w kierunku, w którym my zdążamy. Droga ku zachodowi to płyta o miłości. O tym, że warto za nią biec i nie oddawać za nic. Raz utraconą trudno odzyskać, ale zawsze warto walczyć o nią… choć łatwiej pielęgnować. I czas. Czas nam dany, który rozciąga się dla nas gdy go szanujemy i wykorzystujemy, i ucieka zlekceważony. Wtedy gonienie na niewiele się zda. ” Premiera albumu „Droga ku zachodowi” 27 września. Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Płyta Cd zawiera 10 utworów instrumentalnych - relaksacyjnych inspirowanych muzyką celtycką

Alt-rockowy zespół Badflower prezentuje debiutancki album „Ok, I’m Sick”. Jak zdradza wokalista Josh Katz w rozmowie z magazynem Billboard: „Na płycie jest sporo mocnych tekstów: szczerych, bez filtrów, bardzo emocjonalnych. Nie chcieliśmy popisywać się muzycznie. Naszym głównym celem było, aby muzyka brzmiała szczerze i budziła odpowiednie emocje”. Zespół napisał wszystkie 13 utworów, które trafiły na krążek. Nagrania odbyły się w Los Angeles. Producentami wykonawczymi „Ok, I’m Sick” są Scott Borchetta i John Varvatos.

„COMBO” to zbiór nieostrych fotografii. Relacja z samotnej podróży do przyszłości, przez miejsca w których fantazja miesza się z wielkomiejskim zgiełkiem. Za przyciemnianą szybą hałas staje się kojącym szumem. Rap, słowa: Hades Muzyka, produkcja, mix, mastering: Barto’cut12 z wyjątkiem: 12, 13 - Killing Skills Gramofony (4, 10, 11): DJ Kebs Producenci wykonawczy: Bartek Okrój i Marcin Grabski dla Asfalt Records Cover art: Maciek Pestka

Muzyka Josepha Lannera, wiedeńskiego kompozytora tworzącego w pierwszej połowie XIX wieku. Lanner był twórcą, który wprowadził do muzyki klasycznej walca. Jego kompozycje wprowadziły ten taniec na salony i do wyższych sfer społecznych. Wykonawcy to Orchestre de Cannes pod dyrekcją Wolfganga Dornera.

Założony przez wokalistę/gitarzystę Josha Griera i klawiszowca Matta Kretzmanna kwartet z Minneapolis jest od kilku miesięcy sensacją na amerykańskiej indie-rockowej scenie, wszechobecną na wszystkich znaczących imprezach i opisywaną szeroko tak na łamach „NME" i „Rolling Stone'a", jak i „The New York Times'a". Rosnąca popularność debiutującego albumem „The Loon" zespołu może być jednym ze zwiastunów upragnionego przez wielu fanów powrotu do klasycznego gitarowego rocka. Tapes ‘N Tapes zdają się być częścią rockowego renesansu zainicjowanego przez grupy od Franza Ferdinanda i Futureheads po Clap Your Hands Say Yeah, ale obok obowiązkowego dla tej generacji ukłonu w stronę Talking Heads („10 Gallon Ascots"), znać w wielu utworach zespołu fascynację nieco bardziej introwertyczną muzyką Pavement i Wire, no i bardziej odległą w czasie historią rocka: The Doors („Buckle") czy The Kinks („In Houston"). Grier i Kretzmann umieją jednak twórczo i bez nadmiernego szacunku korzystać z rockowych doświadczeń różnych pokoleń i to sprawia, że ich muzyka - mimo oczywistych punktów odniesienia - brzmi na tyle oryginalnie i świeżo, że mowa o sensacyjności ich debiutanckiego albumu ani na jotę nie jest przesadzona.

Album jest pierwszym longplay'em i czwartym wydawnictwem w karierze Araba. Płyta składa się z 15 numerów, a za warstwę muzyczną w całości odpowiada Homex. Na albumie Arab w niezwykle dojrzały sposób przedstawia zmiany jakie miały miejsce w jego życiu od programu "Żywy rap", po udany debiut w MMA. Raper łącząc swoje pasję pokazując, że muzyka idzie w parze ze sportowym charakterem. Arab to entuzjasta spokojnych brzmień, który zabierze Was w podróż po swoim KOSMOSie.

Muzyka wokalna z Korsyki w wykonaniu zespołu E Voce di u Cumune.