
Klasyczna muzyka Iranu w wykonaniu wirtuoza gry na instrumencie zarb Djamchida Chemiraniego.
- Wykonawca Chemirani Djamchid
- Data premiery 2015-02-19
- Nośnik CD
- Etniczna / Azja, Indie
- 12-05-2020, 07:01
- 0
- 0
- admin

Klasyczna muzyka Iranu w wykonaniu wirtuoza gry na instrumencie zarb Djamchida Chemiraniego.

To kolejny po "Songs from Before" i "The Blue Notebooks" retrospektywny album z katalogu Maxa Richtera. Napisany na fortepian, kwartet smyczkowy i instrumenty elektroniczne album jest rozszerzoną wersją dwudziestopięciominutowego dzieła, które Richter stworzył na potrzeby współpracy z choreografem Waynem McGregorem i artystą wizualnym Julianem Opie. W wyniku tej kolaboracji powstał balet, stworzony w odpowiedzi na zamachy terrorystyczne, które wstrząsnęły Londynem 7 lipca 2005 roku. Jak wyjaśnia Richter,: “utwór ten, w pewnym sensie, opowiada o podróży. Składa się z części, będących medytacją na temat politycznej kondycji ówczesnego Londynu oraz tragedii, która wiązała się z tamtymi wydarzeniami. Każdy z nas znał kogoś, kogo te zamachy dotknęły osobiście lub nawet zabiły. Muzyka ta jest czymś w rodzaju społecznej aktywizacji, aktem protestu”. Wznowienie albumu "Infra" następuje po premierze krążka "Three Worlds: music from Woolf Works", również skomponowanego na potrzeby baletu Wayne’a McGregora (Woolf Works). Muzyka Maxa Richtera zawarta na albumie Infra nawiązuje też do Winterreise Schuberta. Dzieło to jest wspaniałym, pełnym smutku, cyklem gotyckich pieśni, opartych na posępnych poematach Wilhelma Mullera. Osadzone w aurze srogiej zimy, opowiadają o błędnym podróżniku, którego serce oraz pamięć skuwa lód. Richter czerpał inspiracje także z fragmentów "The Waste Land" T.S. Eliota, zwłaszcza tych, które w oryginalny sposób opisują chaos. Trzeba jednak zaznaczyć, że zarówno Eliot, jak i Schubert czy Muller, ale także Kafka i Kraftwerk – są tu tylko tłem. Richter użył ich wspomnień, historii, sygnałów, wskazówek i impulsów jedynie jako motywacji do pracy i znalezienia swojej własnej drogi. Jak wziąć się za komponowanie utworu i w którym miejscu je zakończyć? Co to znaczy stworzyć coś zupełnie nowego w świecie, którego ramy wyznacza dana nam w spadku tradycja? W świecie, który sam do końca nie wie, co zrobić ze sobą i ze swoimi, wciąż nawarstwiającymi się, wspomnieniami? Wydanie albumu zawiera bonusowy utwór “Sub Piano”.

Muzyka lutniowa Leopolda Weissa, jednego z największych kompozytorów muzyki na ten instrument.

"Primal" to historia o człowieku, który znajduje w sobie odwagę, by dać upust swoim marzeniom, instynktom i wyruszyć w nieznane. Uciekając od cywilizacji, zmagając się z trudnościami samotnej wędrówki przeżywa wielką przygodę, która pomaga mu odnaleźć zagubioną gdzieś dawno temu swoją naturę, pierwotną wrażliwość. Płyta "Primal" to jeden utwór ilustracyjny podzielony na rozdziały. Jest to monolog głównego bohatera, o którym zespół opowiada muzyką. Usłyszeć można w nim tętniące życiem lasy, szumiące potoki, świeży, górski wiatr jak i mozolną wspinaczkę nagrodzoną pięknymi pejzażami. Tworząc album, zespół miał nadzieję, że Słuchacz wcieli się w głównego bohatera suity "Primal" i przeżyje tą podróż na swój unikalny sposób. Stronę graficzną albumu stworzył niemiecki grafik Daniel Latsch, a za materiały promocyjne video, teledyski oraz making of odpowiada Radosław Mroczek. Materiały video oraz grafika albumu powstała pod honorowym patronatem Parku Narodowych Gór Stołowych. Park Narodowy jest wyjątkowym partnerem płyty "Primal". Michał Ciesielski o płycie "Primal": "Po nagraniach oraz trasie promującej płytę "The Future Starts Now" było dla mnie jasne, że trzeci album musi być czymś kompletnie innym od poprzednich płyt. Wraz z kolejnymi koncertami nasza muzyka zaczęła ewoluować i dotychczasowa formuła zespołu przestała nam wystarczać. Gdy przyszedł mi do głowy pomysł, aby stworzyć płytę koncepcyjną byłem przekonany, że to dobry kierunek! Często spotykaliśmy się z opinią, że nasze utwory mają pierwiastek ilustracyjny, że opowiadają jakieś historie. Przy poprzednich wydawnictwach każda kompozycja była oddzielną opowieścią, teraz stworzyliśmy jedną opowieść podzieloną na rozdziały. Historia opowiadana w "Primal" to moja interpretacja kontaktu człowieka z naturą, zarówno w kontekście przyrody jak i natury ludzkiej. Pisząc suitę musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie, co w muzyce jest dla mnie naturalne? Jaka jest moja natura jako artysty? Jak muzyką oddać jednoczesne piękno i surowość przyrody? Przyszedł mi pomysł, aby opisać człowieka, który codziennie wybiera się na przechadzkę do starego dębu tuż za miastem, żeby na chwilę oderwać sie od rzeczywistości. Jednego dnia spontanicznie decyduje się nie wracać i pójść dalej, spojrzeć szerzej na świat, który go otacza. Tak rozpoczyna się płyta "Primal" i podróż, którą mam nadzieję, że każdy słuchacz przeżyje w wyjątkowy i unikalny sposób utożsamiając się z główną postacią."

Album Piano Odyssey” Ricka Wakemana - brytyjskiego muzyka i kompozytora, znanego z występów z progresywnymi grupami The Strawbs i Yes oraz wieloletniej kariery solowej. Jego długa kariera obejmuje m.in. takie style i gatunki jak rock progresywny, muzyka filmowa i art rock. Artysta nie stroni od czerpania z dorobków innych wielkich twórców czego dowodem jest przedstawiany Państwu album. Wszystkie utwory wykonywane są na legendarnym Granary Steinway Model D grand piano.

VOCAbuLarieS to muzyka XXI-ego wieku. Muzyka zaskakująco inna od płyt, które kiedykolwiek McFerrin nagrywał, dziesięć razy zdobywając nagrodę Grammy. Album Vocabularies, który powstawał latami ujawnia nowe oblicze znanego na całym świecie wokalisty. Nowa płyta kieruje jego dotychczasowe muzyczne podróże ku nieznanym, nieodkrytym terytoriom. Album skonstruowany tak nienagannie jak symfonia Mozarta, w całości złożony z niezliczonych elementów stylistycznych jest odmienny od wszystkich albumów kiedykolwiek nagranych przez Artystę. Do trwających ponad siedem lat prac nad płytą, zatrudniono kompozytora, aranżera i wokalistę Rogera Treece, zwerbowano członków Voicestra i znakomitych wokalistów ze świata jazzu, opery, sztuki scenicznej, kabaretu, rock and rolla. Roger spędził lata w studio nagrywając McFerrina oraz zdobywających Grammy artystów R&B takich jak np. Lisa Fischer, brazylijska innowatorka jazzu Luciana Souza czy Janis Siegel z Manhattan Transfer. Połączono głosy o różnych stylach, barwach i typach uzyskując w ten sposób nowe brzmienie. To uniwersalna muzyka, która istnieje na różnych poziomach. Na VOCAbuLarieS każdy słuchacz usłyszy coś innego: “Jedna piosenka staje się tysiącem piosenek” – jak śpiewa Bobby.

Ola Jas to młoda wokalistka, skrzypaczka, autorka tekstów i piosenek. W swojej twórczości inspiracje czerpie z różnych gatunków muzycznych, takich jak jazz, folk, etno, muzyka luzofońska i world music, których elementy łączy z nutką słowiańskiej melancholii. Jej pierwszy solowy krążek jest efektem współpracy z portugalskim wokalistą i producentem João de Sousa, a muzyka, którą wykonuje, to akustyczny pop z elementami jazzu i muzyki latynoskiej. Kompozycje Oli utrzymane są w klimacie refleksyjnym, wynikają z jej różnorodnych inspiracji i doświadczeń artystycznych. W swoich piosenkach łączy elementy jazzu, muzyki luzofońskiej oraz world music z folkiem i słowiańską melancholią. Ola swobodnie śpiewa po portugalsku, a jej partner z zespołu - Joao - po polsku. Wobec tego stanowią jedyny i niepowtarzalny polsko-portugalski duet. Singiel "Bez miłości" znalazł się na bestsellerowej serii płytowej Siesta, sygnowanej nazwiskiem Marcina Kydryńskiego, podobnie jak utwór "Nadzieja" i duet "Samba po utracie" (najnowsza Siesta). Siestowa publiczność dobrze zna Olę, a w zeszłym roku Dino D'Santiago zaprosił ją na swoją trasę w Polsce w ramach Siesty w Drodze. Do piosenek na płycie napisała słowa i muzykę. João de Sousa pomógł w produkcji. Ola opowiada, że poznała partnera na jego koncercie i wyznała, że chciałaby z nim nagrać płytę. Po kilku miesiącach wysłała mu próbkę swej twórczości. "João zaproponował żebyśmy się spotkali i tak narodził się pomysł wspólnej płyty" - wspomina artystka. Zapewnia, że album ma portugalski klimat, ale dawkowany z umiarem. "Ja chciałam, żeby wszystko było portugalskie, a João wręcz odbierał mi tę portugalskość i stopował mnie" - opowiada. "Ja chciałem, żeby to było świeże także w Portugalii, żeby to było takie polskie" - wyjaśnia muzyk świetnie władający językiem polskim. Zapewnia, że najważniejsze jest, by dzieło było dobre, a nie tylko polskie albo portugalskie.

"Jeden z największych innowatorów XX-wiecznej muzyki, który jako jeden z pierwszych wprowadzał na deski amerykańskich teatrów elementy muzyki afroamerykańskiej, który nie bał się eksperymentować z formą, który jako jeden z pierwszych wprowadzał do muzyki symfonicznej elementy jazzu – nieśmiertelny George Gershwin trafił na godnego interpretatora. Nie bez przyczyny w końcu Peter Beets nazywany jest następcą Oscara Petersona. Wykonywana przez niego muzyka to klasyczny, pełen swingu jazz, oszałamiająca wirtuozeria, no i nieśmiertelne jazzowe standardy. W Polsce doskonale znany za sprawą jazzowych interpretacji utworów Fryderyka Chopina.[...] Sam Peter Beets pisze: "Rozpoczynając pracę nad płytą, którą oddaję Państwu do rąk, chciałem ukazać wielonurtowość dorobku kompozytorskiego Gershwina, jednego z najważniejszych xx-wiecznych twórców. W jego autorskiej koncepcji schodziły się drogi muzyki klasycznej, bluesowej, jazzowej, łacińskiej i folkowej! To jest dziedzictwo, które wciąż inspiruje muzyków na całym świecie - oczywiście także mnie. Nikt w XX wieku nie stworzył muzyki będącej wybitną i zarazem przystępną jak Gershwin. Do dziś - i w przeszłości - jego muzyka rezonuje i trafia do serc słuchaczy każdej narodowości i kultury. Żaden inny kompozytor nie połączył tak różnych kultur i form muzycznych, scalając w swoich dziełach sztukę i rozrywkę, łącząc artystów i słuchaczy w sposób, który ma moc przełamywania pokoleniowych podziałów i perspektyw". Pełne zapału, fantazji i niewymuszonej elegancji interpretacje Petera Beetsa, Toma Baldwina i Erika Kennedy'ego zachwycą fanów jazzowej pianistyki. " - Mateusz Matyjak) Muzycy: Peter Beets: piano Tom Baldwin: bass Eric Kennedy: drums

Low Roar z premierą swojego albumu „Ross.”. To czwarty studyjny albumu projektu Ryana Karaziji, kalifornijczyka, który od kilku lat mieszka w Warszawie. „Ross.” to najpełniejszy dotychczas manifest artystycznej wizji Ryana - Low Roar odnajduje tu balans między kameralnymi, akustycznymi piosenkami w minimalistycznych aranżacjach i bardziej rozbudowanymi kompozycjami o kontrastowej dynamice, w których Karazija sięga po elektroniczne brzmienia. Płytę spaja hipnotyzujący głos Ryana i intymne teksty, nadające całości emocjonalnej głębi. Wspaniała produkcja i dbałość o każdy brzmieniowy szczegół (nad brzmieniem czuwali m.in. trzykrotny laureat Grammy Andrew Scheps (Adele, Red Hot Chilli Peppers, Hozier) oraz Mike Lindsay (Tunng) służą tu podkreśleniu kompozycyjnego i wykonawczego kunsztu muzyka. Od czasu gdy w 2010 Karazija przeprowadził się z rodzimych Stanów do Reykjaviku, jego muzyka zyskała tysiące fanów na całym świecie. To na Wyspie Gejzerów Amerykanin nagrał swój debiutancki krążek „Low Roar”, który recenzenci porównywali do nagrań Sigur Ros czy Bon Iver. Płyta przyniosła mu rozgłos i zaproszenia na największe festiwale: Eurosonic, The Great Escape czy ATP. Kolejne krążki: „0” oraz „Once In A Long, Long While” potwierdziły unikalny talent Ryana. Muzyk nawiązał też współpracę z legendarnym japońskim twórcą gier video Hideo Kojimą - kompozycje Amerykanina trafiły do kultowej gry „Death Stranding” (z udziałem Normana Reedusa, Madsa Mikkelsena i w reżyserii Guillermo del Toro), która wreszcie - po długim oczekiwaniu - trafia na rynek. Low Roar współtworzył 17 utworów z soundtracku gry. Wcześniej mamy okazję posłuchać przepięknego singla „Slow Down” - Ryan z akompaniamentem arpeggio akustycznej gitary i delikatnego pianina śpiewa o godzeniu się z mijającym czasem. W finale emocjonalną siłę piosenki podkreśla partia saksofonu i brzmienie melotronu. „Obudziłem się pewnego dnia wcześnie w Margate, gdzie nagrywaliśmy płytę i napisałem tę piosenkę o 7mej rano”. Być może stąd bierze się siła jego nagrań - Ryan ma zwyczaj dokumentowania swojego życia w szczerych piosenkach, które potrafią podnosić na duchu albo złamać serce, w zależności od pory dnia. To głęboko osobista muzyka, sięgająca do ludzkich emocji.

Na swojej pierwszej płycie od 17 lat muzyka pionierów dub techno, Portera Ricksa, prawie się nie zmieniła. I tak naprawdę, to jest najlepsze. Te trzy numery z "Shadow Boat" to pierwsza muzyka tej pary, odkąd Symbiotics podzielił się z Techno Animal, wydanym na Mille Plateaux w 1999 roku. Według wytwórni, EP koncentruje się bardziej na rytmie i melodii niż na ich wcześniejszym materiale, ale "wykorzystuje równie subtelną wrażliwość artystyczną, która wykracza poza style, które charakteryzują współczesną muzykę elektroniczną".